
Żukiem do Istambułu!?
Siedmiu młodych ludzi, w tym dwóch pochodzących ze Staniszcz Wielkich, zamierza wystartować w tegorocznej edycji Złombolu - imprezy, której głównym celem jest gromadzenie środków pieniężnych, za które kupowane są dary dla domów dziecka.
Złombol to rajd. W tym roku jego trasa przebiegać będzie z Katowic do Istambułu. Warunkiem wystartowania w tej wyprawie jest: posiadanie pojazdu wyprodukowanego w bloku wschodnim („Żadne kapitalistyczne badziewie” - mówią ze śmiechem uczestnicy) oraz uzbieranie od darczyńców co najmniej 500 zł na dary dla dzieciaków, które wspiera Fundacja Nasz Śląsk im. Gen. Jerzego Ziętka z Katowic.
Wymogi te udało się spełnić: Damianowi i Mateuszowi Kania (pierwszy pochodzi ze Staniszcz, a obecnie studiuje w Berlinie, drugi na stałe przebywa w gminie Kolonowskie), Damianowi Malikowi i Mateuszowi Żur z Przywór oraz Marcinowi Muc, Łukaszowi Scześniokowi i Ryszardowi Grzegorczykowi z Kosorowic. Chłopcy nazwali swój zespół Drużyną AA i zabrali się za przygotowania.
Idea udziału w tej oryginalnej imprezie pojawiła sie w lutym, kiedy to Łukasz usłyszał o Złombolu od swego brata. Przedstawił ideę kolegom, a ci podchwycili temat. Dziś są już prawie gotowi do wyjazdu.
- Przed nami jeszcze takie drobne naprawy, jak wymiana sprzęgła i kapitalny remont skrzyni biegów... - nie opuszcza ich dobry humor. Start odbędzie się w najbliższą sobotę, 4 września spod Centrum Handlowego Silesia w Katowicach. Trasa wyścigu przebiega przez 5 państw: Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Turcję i jest podzielona na 4-dniowe etapy po około 500 km. W każdym z krajów, za wyjątkiem Słowacji, uczestnicy mają spędzić wspólnie noc w namiotach na polach kempingowych.
- Na trasie czekają nas awarie, upały, patrole policyjne, naprawy, zwątpienie, czyli to wszystko co oferuje jazda samochodem w cenie złomu - przyznają. - Jednak powiedzenie „Dla samochodu żuk, nie ma złych dróg” sprawi, że 7 września na azjatyckim kontynencie wystrzelą korki szampana.
Wartość samochodu, który będzie wykorzystywany na trasie, nie powinna być wyższa niż 1000 zł. Drużyna AA zakupiła dwa samochody: jeden do jazdy, a drugi na części, nie przekraczając regulaminowej wartości.
- To 56 groszy za kilogram - przeliczyli chłopcy. Poza tym dochodzą koszty paliwa, wyposażenia wozu oraz wyżywienia podczas podróży. Za wszystko to uczestnicy wyprawy płacą z własnej kieszeni, idea tego „wyścigu” nie pozwala na sponsorowanie uczestników lub pomocy warsztatowej.
- Dlatego jest nas tak dużo: wolny czas spędzamy razem, poznając tajniki PRL-owskiej techniki, także koszty wyjazdu się rozkładają - tłumaczą członkowie zespołu. - Wyliczyliśmy, że każdego z nas ta wyprawa będzie kosztować około 1000 zł i kilkadziesiąt wieczorów spędzonych w warsztacie, a na pewno będzie ciekawiej, niż na wczasach na plaży! - śmieją się. Wszystkie części zamienne do żuka znajdują na szrotach i złomowiskach, bo dziś nikt już ich nie produkuje - to znacznie zmniejsza koszty. Samochód po kilkuset godzinach remontu i przeglądzie technicznym przygotowany jest do startu. Co ciekawe, żaden z chłopaków nie jest mechanikiem samochodowym. Mimo to świetnie sobie radzą z PRL-owskim cudem technologicznym. Zabierają ze sobą książkę serwisową, połowę warsztatu i wierzą, że wszystko będzie dobrze.
Wszyscy ci, którzy wsparli konto fundacji, będą reklamowani na wozie Drużyny AA. Będzie to nie byle jaka promocja: na starcie Złombolu pojawi się wiele ogólnopolskich mediów, które będą relacjonować wyprawę, poza tym po powrocie drużyna chce wykorzystywać nadal swojego żuka:
- Będziemy nim jeździć na dyskoteki, koncerty i inne duże imprezy - takiego samochodu nie można schować do garażu lub przerobić na żyletki - twierdzą zgodnie. Tych, którzy chcieliby jeszcze wesprzeć akcję i umieścić reklamę, Drużyna AA prosi o kontakt. Pieniądze można wpłacać w każdym momencie - dzieci potrzebują tej pomocy.
- Jeśli impreza znowu się odbędzie, na pewno pojedziemy - zapewniają rajdowcy.
Wierzę w chłopaków. Miałam przyjemność przejechać się ich maszyną - wrażenia z jazdy są niepowtarzalne, a co to będzie na trasie o długości 4500 km! Drużyna AA podzieli się także swoimi wrażeniami i tym, co ich spotkało, na łamach Strzelca Opolskiego po powrocie.
MARTYNA MUSIAŁA
- 2263 odsłony









Powodzenia chłopacy:) Trzymam
Powodzenia chłopacy:) Trzymam za Was kciuki:) Dacie rady:)
Drużyna AA - anonimowi
Drużyna AA - anonimowi alkoholicy :-)
powodzenia chłopaki... fajny
powodzenia chłopaki... fajny pomysł... :)
Odradzam przejście Kapikule
Odradzam przejście Kapikule BG/TR,lepsze i mało uczęszczane to Dereköy.I papierosy na bakszysz dla Tureckiej policji.
witaj Driver, co masz na
witaj Driver,
co masz na mysli z tymi fajkami? Ile tego mamy zabrac? Dla innych mundurowych tez miec jakis bakszysz?
Witamy i dziekujemy za
Witamy i dziekujemy za wsparcie. Druzyna AA znaczy oczywiscie AntyAlkoholicy. Alkohol na pokladzie jest surowo wzbroniony :)
Jesli ktos ma jakies porady dotyczace trasy bedziemy bardzo wdzieczni.
pozdrawiamy
AA TEAM
Policja Turecka jest
Policja Turecka jest skorumpowana.Zatrzymują do kontroli i po otrzymaniu 1 paczki puszczają dalej.Na przejściu graniczny, Kapikule jest strefa bezcłowa i można zatankować taniej.To jest właśnie powodem wiecznie zapchanej granicy.Paliwo w Turcji drogie jak szlag.Granica RO/BG RUSE.Jedyny most,reszta przejść to promy i trzeba płacić.Weźcie CB radio,tam jest sporo aut z Traxi Warszawa,na kanale 28 doradzą,a jak trzeba będzie pomogą.Nie jedźcie przez Rumunie nocą,sporo furmanek nieoświetlonych.Maraba komsiu,to po Turecku cześć kolego.Pozdrawiam i nie pękajcie :)Pewnie będziecie chcieli wpaść do Azji na chwilę będąc w Istambule.Most przez Bosfor płatny.Gdyby Wam strzeliło jechać na południe i promem do Azji z Cannakale,to nie daleko jest do Troi.Ciężarówką podjeżdżałem pod konia :)Z Istambułu nie daleko do Syrii i Iraku,może dalej ?Droga ładna kaniony.Na granicy już nie biorą.Czarni wpadli i nawet komendant leżał na ziemi.Żandarmeria nie bierze,nawet nie próbujcie,bo wylądujecie twarzą w piasku (znam to z autopsji).
...czeka Was sporo
...czeka Was sporo niespodzianek...życze powodzenia ;D
haha, ja chyba serio padnę
haha, ja chyba serio padnę trupem jak tego dokonacie!!! Macie u mnie drinka w Pietni :-)
...jak dla nich - drink to
...jak dla nich - drink to zamało ;D
nieuda wam sie ha chamulce
nieuda wam sie ha chamulce porzly
Yyyy,Ty jesteś takim kretynem
Yyyy,Ty jesteś takim kretynem sam od siebie,czy Ci za to płacą?
Żukiem przez
Żukiem przez Europę......
Driver, most Giurgiu/Ruse jest faktycznie płatny, jednak pozostałe przejścia to nie tylko promy. Jest przejście Vama Veche na brzegu Morza Czarnego, które jest "suche" i w dodatku bezpłatne oraz bez ograniczeń tonażowych.
A osobiście zazdroszczę chłopakom tej eskapady. Chętnie bym się do nich przyłączył. Sporo czasu spędziłem na drogach rumuńskich i bułgarskich. Poza tym jestem miłośnikiem starej motoryzacji.
Panowie, trzymam kciuki i liczę na konkretną foto-video relację z wyprawy.
:)
daktyl
Daktyl,nigdy z tamtego
Daktyl,nigdy z tamtego przejścia nie korzystałem i nie słyszałem żeby szoferstwo tam jeździło.Jakoś tak nie po drodze.Ciekawi mnie czy zaszły jakieś zmiany z wizami Tureckim.Pierwsze trzy dostałem na 15 dni i wyrabiałem w ambasadzie.Kolega brał żonę w trasę,to jej wykupywał turystyczną na granicy.Tęsknisz za Rumuńskim specjałem Ciorba de Burt?Pomieszanie zupy mlecznej z flaczkami i dużą ilością octu.Smród,jak rozkładające zwłoki :)Nie wiem czy bot tego nie wyrzuci.Drużyna AA ma konkurencje w postaci Drezyniarzy ze stolycy. http://moto.onet.pl/187591,7451920,1,zdjecie.html?node=27#id7451963
No Kanicki!!! Szacun!!!
No Kanicki!!! Szacun!!! Jesteś zdrowo walnięty ale to jest zajefajne!! Jak bym mógł to bym z wami pojechał!! Trzymam kciuki i wiem że się uda!!!! Pozdro to AA Team!!!
Dodaj nową odpowiedź