
Wreszcie wyrzucą urzędników
Piętnaście a nawet 80 tysięcy osób może stracić pracę w urzędach związanych z ministerstwem sprawiedliwości (sądy, prokuratury) po tym, gdy rząd ogłosił plan ograniczeń budżetowych. Generalna dyrektor ds. finansów w ministerstwie powiedziała, że wkrótce konieczna będzie znacznie większa redukcja całej administracji państwowej.
W najbliższym czasie rząd planuje zwolnić w całym kraju 20 tys. urzędników. To jeden ze sposobów obniżenia wydatków państwa w trudnym czasie kryzysowym. Zdaniem ministra finansów budżet zaoszczędzi dzięki temu 800 mln euro rocznie.
Spokojnie, szanowni biurokraci! Nie denerwuj się armio polskich urzędników! Te newsy pochodzą z Anglii i Słowacji. U nas w Polsce nic wam nie grozi.
W samym korpusie służby cywilnej, który obejmuje tylko urzędników wyższego szczebla w agendach rządowych pracuje obecnie aż o 20 proc. więcej urzędników niż w 2005 r. (132 tys.). W 16 urzędach wojewódzkich i 17 ministerstwach budżet państwa przeznaczy w tym roku na wynagrodzenia dla urzędników kwotę 6,6 mld zł, czyli o 1,9 mld zł więcej niż pięć lat temu. To jest o 40 procent więcej. Wygrywając wybory i obejmując funkcję szefa rządu Donald Tusk obiecywał nam, że priorytetowym zadaniem jego ekipy będzie przerzedzenie urzędów oraz ułatwienie obywatelom życia w gąszczu biurokracji. Z okazji 1000 dni sprawowania przez Tuska funkcji premiera chciałoby się zapytać: znów bajeczka z 1001 dni i nocy? Ale takie pytania już śmieszą i nudzą. Wystarczy przypomnieć, jakie owoce przyniosła szumnie powoływana komisja „Przyjazne państwo” Janusza Palikota. Parę zgniłków i nic więcej. Na czele z największą kompromitacją rządu w postaci jednego okienka, które miało ułatwić ludziom start w biznesie.
Wystarczy przypomnieć, że trzy lata temu nowi wojewodowie zapowiadali, że właściwie są likwidatorami urzędów wojewódzkich, które w większości kompetencji dublują się z urzędami marszałkowskimi. Skleroza dopadła rząd, gdy tylko usadowił się w fotelach i dziś nikt już do tego pomysłu nie wraca.
Liczba urzędników mnoży się w takim tempie, że trudno nadążyć za zmianami w wyglądzie polskich miast i miasteczek. Na kolejnych budynkach jak grzyby po deszczu wyrastają tablice informujące, że administracja państwowa czy samorządowa zajęła następny przyczółek. Urzędnicza armia to nie tylko ogromne wydatki na płace. To też krociowe czynsze za coraz to nowe lokale, to rosnące koszty utrzymania biur, a także bazy komputerowej, która – w takim przekonaniu utwierdzano nas przez lata – miała zmniejszyć urzędniczą armię.
Na tysiącdniówkę swoich rządów premier Tusk podniósł podatek VAT, ponieważ budżet państwa piszczy coraz cieniej. Minister finansów uprzedza, że to nie ostatnia podwyżka w tym roku. Będąca u władzy ekipa liczy na wyrozumiałość społeczeństwa w czasie kryzysu. Z wzajemnością Drogi Panie Premierze! Społeczeństwo też liczy na to, że zacznie Pan w końcu realizować wizję oszczędnego Państwa. Tak jak robią to w odległej Wielkiej Brytanii czy sąsiedniej Słowacji.
KAROL CEBULA
- 1059 odsłon









polecam
polecam strone
www.niezalezna.pl
gdzie znajdziecie odpowiedz
na wszystkie pytania
dotyczace aktualnej sytuacji
w "Kraju nad Wisłą"
pytanie tylko?
dlaczego tak późno?
Dodaj nową odpowiedź