Wandale w szkole

W nocy z 30 na 31 sierpnia w fosowskiej podstawówce zniszczono klomby z kwiatami i zabrudzono schody.

- Całą sprawę zgłosiła mi pani sekretarz, która była w szkole przede mną. Zadzwoniła, czy ma wchodzić do budynku, czy zablokować wejście, bo dokonano przed nim aktu wandalizmu - relacjonuje dyrektorka szkoły, Dorota Robak-Detko. - Zdecydowałyśmy się wezwać policję.

Straty nie są duże. Zniszczone zostały tylko dwie donice z kwiatami, z których jedną wetknięto pod belki podpierające daszek nad wejściem. Drzwi ubrudzono jakąś cieczą, a pod nimi wysypano ziemię z donic.

- Już w nocy ktoś z sąsiadów wezwał policję, ale sprawcy uciekli - relacjonuje dyrektorka.

Nie był to pierwszy akt wandalizmu na terenie szkoły. Niejednokrotnie niszczono plac zabaw, łamano płotki, gięto bramki na szkolnym boisku. Kiedyś podpalono zjeżdżalnię - do dziś jest ona zdemontowana, bo nie ma środków na nową.

Tymczasem szkoła w Fosowskiem jest jedynym miejscem w tej dzielnicy, w którym młodzież może się spotkać, pograć w piłkę, a matki mogą przyjść z dziećmi na plac zabaw. Na występkach wandali cierpią mieszkańcy.

Każdorazowe szkody wyrządzone na terenie szkoły są zgłaszane na policję.

- Prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawie zniszczenia mienia - mówi rzecznik strzeleckiej policji, Beata Kocur. - W takich sytuacjach w schwytaniu sprawców najbardziej mogą pomóc obywatele - każde naruszenie porządku, przerwanie ciszy nocnej powinno być zgłaszane, nawet anonimowo.

- Zwracam się z gorącą prośbą do mieszkańców okolicznych domów, żeby powiadamiali policję, kiedy słyszą, że coś się dzieje na terenie szkoły - apeluje dyrektorka. - Dziś niszczą teren szkoły, jutro chuligani mogą wejść na prywatne podwórka.

- Nasza szkoła jest chyba tą, która najczęściej staje się ofiarą tego typu przestępstw w gminie - przyznaje pani Robak. - Zastanawiam się, czy nie wnioskować do urzędu o zainstalowanie monitoringu.

Burmistrz Norbert Koston nie wyklucza takiej możliwości, ale nie wie, czy ma to sens.

- Chuligani są dziś sprytni: obrócą kamerę, zamalują i i tak coś zniszczą - przyznaje. - Monitoring to też koszty.

Jak zauważa burmistrz, to sami mieszkańcy dokonują zniszczeń. Nikt nie przyjeżdża z sąsiedniej gminy, żeby zdewastować nam plac zabaw czy zapaskudzić wejście do szkoły. A jeśli nie reagujemy, widząc lub słysząc wandali, nie wzywamy policji, to pomagamy im w ich bezsensownych działaniach, których koszty pokrywane są z naszych podatków. Z szacunków burmistrza wynika, że z budżetu rocznie wydaje się około 50 000 zł na usuwanie skutków chuligaństwa. Te pieniądze mogłyby być wykorzystane na wiele innych, bardziej atrakcyjnych dla mieszkańców sposobów.

MM

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Images can be added to this post.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • You may use <swf file="song.mp3"> to display Flash files inline

Więcej informacji na temat formatowania

Wysłanie formularza jest równoznaczne z akceptacją polityki prywatności usługi Mollom.