Trafią w końcu do szkół?
Warzywa i owoce w szkole
Program Ministerstwa Rolnictwa zakładał, że wszyscy uczniowie klas I-III podstawówek dostaną na drugie śniadanie porcję składającą się z owoców i warzyw - jabłka, gruszki, truskawki, marchew, ogórki, papryka słodka, rzodkiewka, soków owocowcy, warzywnych lub owocowo-warzywnych. Pięknie, ale rzeczywistość okazała się brutalna.
Szkoły, choć deklarowały chęć włączenia się do tego programu, owoców nie otrzymały. Cała akcja była nieopłacalna dla rolników i sadowników, którzy musieliby swoje produkty myć, ciąć, pakować w woreczki i przez pół roku, czyli semestr, wozić do szkół (nawet tych najmniejszych) a zapłatę otrzymaliby dwa razy w roku.
- Nasze szkoły chciały brać udział w tym projekcie – mówi Lilianna Smaga, zastępca dyrektora Gminnego Zarządu Oświaty i Wychowania. – Wszystkie zainteresowane uczestnictwem w programie placówki spełniły wymogi formalne (w jednym przypadku o braku możliwości realizacji zdecydowało niedoręczenie przez pocztę zgłoszenia) – jednak w większości przypadków o nierealizacji projektu decyduje brak chętnych dostawców. Tak stało się w przypadku szkół w Dziewkowicach, Kalinowicach, Rozmierzy, Suchej, Szymiszowie. PSP nr 1 w Strzelcach podpisała umowę z dostawcą z Namysłowa, ale do tej pory nikt się z ich strony nie odezwał. Umowę, tyle że z firmą z Legnicy, podpisała również PSP nr 4 w Strzelcach. Jednak szkoła nadal czeka na potwierdzenie realizacji programu i informacje o terminie pierwszych dostaw. Dwie szkoły mogą (prawie) pochwalić się sukcesem – PSP nr 7 i 2 w Strzelcach umowy podpisały, mają kontakt z dostawcami i w najbliższym czasie dzieci otrzymają warzywa i owoce (PSP 7 – w lutym, PSP 2 – w drugiej dekadzie marca). Mimo wcześniejszego zainteresowania, Publiczna Szkoła Podstawowa w Błotnicy Strzeleckiej nie przystąpiła do programu „Warzywa, owoce”. Stało się, tak po rozeznaniu zapotrzebowania i oceny samych uczniów, którzy zresztą wielokrotnie zmieniali na tym etapie swoje zdanie. W każdym razie ich zainteresowanie programem było mniej niż średnie, choć często odmienne zdanie mieli rodzice. Nie jest to jednak program skierowany do rodziców. Do tego nałożyły się problemy w pozyskaniu dostawcy.
- W programie „Owoce w szkole” nieco zmieniono zasady – mówi Sławomira Wójciak z Agencji Rynku Rolnego, oddział w Opolu. – Szkoły same będą mogły decydować czy chcą dostawać na przykład jabłko i marchewkę, czy sok owocowy i gruszkę. W II semestrze roku szkolnego 2009/2010 produktami objętymi programem są: jabłka, gruszki, truskawki, marchew, rzodkiewka, papryka słodka, soki owocowe, warzywne lub owocowo-warzywne. Z katalogu produktów udostępnianych dzieciom usunięto ogórki ze względu na trudności, jakie mają dostawcy z zachowaniem ich świeżości. Wyeliminowano również konieczność krojenia warzyw w słupki i wprowadzono możliwość dostarczania ich w całości z zachowaniem zasady, że udostępniane dzieciom owoce i warzywa mają być gotowe do bezpośredniego spożycia. Doprecyzowano również zapis zgodnie, z którym zarówno soki, jak i pozostałe produkty udostępniane dzieciom nie mogą zawierać dodatku tłuszczu, soli, cukru lub substancji słodzących. Poza tym producenci, którzy będą dostarczać produkty do szkół, będą mieli wypłacane należności nie co semestr, a częściej.
POS
- 455 odsłon
Dodaj nową odpowiedź