
Terroryści w opolskich szpitalach
Tydzień temu zaprotestowałem w felietonie przeciwko zamiarom likwidacji oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Opolu. Tekst został wysłany pocztą do wszystkich opolskich parlamentarzystów wraz z sugestią, żeby tym razem zechcieli stworzyć wspólny front, niezależnie od politycznych powiązań i zobowiązań. Dotychczas zabrał głos jedynie poseł Stanisław Rakoczy, będący zarazem prezesem Zarządu Wojewódzkiego Polskiego Stronnictwa Ludowego. Przesłane do redakcji stanowisko pozwala mi stwierdzić, że jeśli PSL pozostanie konsekwentne, to albo rząd pójdzie po rozum do głowy, albo koalicja rządowa może wpaść w turbulencje z powodu, którego się w ogóle nie spodziewała.
Poseł Rakoczy przypomina w oświadczeniu jeszcze raz to, o czym wiedzą wszyscy, oprócz chyba ministra zdrowia, a mianowicie, że opolski NFZ należy do najbardziej wzorcowych w kraju, natomiast Opolszczyzna jako jedyne województwo nie ma zadłużonych placówek służby zdrowia. W związku z tym szef PSL wzywa członków swojej partii do aktywnych działań przeciwko absurdalnym pomysłom likwidowania struktury, która powinna być modelowym przykładem dla innych. Absolutnym przeciwnikiem likwidacji województwa opolskiego także na mapie administrowania służbą zdrowia jest – na szczęście! – marszałek województwa Józef Sebesta, choć tym samym występuje przeciwko własnej partii.
W międzyczasie wychodzi na jaw kolejna hucpa, którą reformatorsko szykuje minister zdrowia Ewa Kopacz. Z jednej strony słyszymy, że z powodu połączenia Opolszczyzny we wspólny organizm z województwem śląskim nic w zarządzaniu naszą służbą zdrowia się nie zmieni. Z drugiej strony do opinii publicznej przecieka informacja, że w radzie nadzorczej nowej struktury województwo opolskie będzie miało dwóch przedstawicieli, natomiast śląskie czterech. Jak więc mniejszość może wygrać z bezwzględną większością? Jak ten kuriozalny układ rzekomo równych podmiotów może sprawiedliwie działać na korzyść każdego z województw?
Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że w tej sytuacji część należnych nam pieniędzy pójdzie na spłatę zadłużeń śląskiej służby zdrowia. To są pytania, na które powinna odpowiedzieć pani minister podczas wizyty, jaką zapowiada na Opolszczyźnie.
Do tego czasu sejmik samorządowy musi wypracować jednoznaczne i zdecydowane stanowisko. W pełni popieram inicjatywę radnych SLD oraz PiS, aby zwołać w tym celu nadzwyczajne posiedzenie, ponieważ wyjątkowa ranga obrad wzmocni siłę protestu. Jako Opolanin z wyboru sugeruję też, żeby w porozumieniu z wnioskodawcami ustalić taki termin posiedzenia, który nie będzie kolidował z obradami na Wiejskiej i tym samym pozwoli opolskim parlamentarzystom na miejscu przyłączyć się do sprzeciwu. Dla mieszkańców regionów podczas ich wyborów ważna bowiem jest orientacja, kto po jakiej stronie się opowiedział.
Nie po raz pierwszy Warszawa traktuje nas jak przedmiot, z którym można zrobić, co się żywnie podoba, gdyż nie trzeba go pytać o zdanie. Takie zachowanie przypomina terror w białych rękawiczkach. A z terrorystami, jak wiadomo, najlepiej postępować gremialnie i zdecydowanie.
Karol Cebula
- 5432 odsłony









Dodaj nową odpowiedź