view counter

Śnięte ryby i smród

Alfons Szopa z Sieroniowic jest właścicielem stawu, który znajduje się przy wjeździe do wioski od strony Strzelec.

- Dbam o staw, zarybiam go. Sprzątam jego otoczenie. Staram się, by było tu jak najlepiej, a dzięki temu, żeby ładniejsza była wioska – mówi właściciel. – Czasem pozwalam tutaj łowić ryby mieszkańcom. Udostępniłem staw przed rokiem na zawody łowieckie dla młodzieży, które odbyły się w sołectwie. Prace przy stawie wykonuję nie tylko dla siebie, ale i dla ludzi – żeby nikt się nie skarżył, że Sieroniowice szpeci zarośnięty staw. Chcę, żeby był on wizytówką wioski.

Dwa tygodnie temu właściciel akwenu zauważył coś niepokojącego…
- W stawie zaczęły padać ryby – mówi Alfons Szopa. – Wpuściłem do wody 1300 sztuk, z tego w ciągu kilkunastu dni wydobyłem aż 950 nieżywych. W przeliczeniu to około 700 kg ryb. To wielka strata, szczególnie że przez całą zimę nie zginęła żadna ryba. Wyrąbałem w lodzie przeręble. Rybom nic nie było… A tu nagle taka epidemia!
Właściciel stawu w Sieroniowicach ma pewne podejrzenia, co może być przyczyną całej nieszczęśliwej sytuacji…

- Sam widziałem, jak ludzie wpuszczają do stawu ścieki, zanieczyszczają Potok Ligocki, który zasila staw – mówi. – Całe beczki wpompowują. Ci, którzy to robią, dobrze wiedzą, że to ich wina. Ludzie traktują ten staw jak szambo. Proszę zobaczyć, jakie białe smugi są na wodzie i jakie bąble powietrza. Tu wpuszczone zostało jakieś świństwo, mydliny i inny syf. Nic dziwnego, że ryby padają. Nie mogę przejść obok tego obojętnie.

Alfons Szopa napisał pismo do urzędu miejskiego w Ujeździe, w którym zawarł swoje przypuszczenia.
- W Sieroniowicach nie ma jeszcze zrobionej do końca kanalizacji. Chcę, żeby gmina sprawdziła tych, co powinni wywozić szambo, czy mają odpowiednie umowy i czy nie pozbywają się fekaliów w inny sposób – mówi właściciel stawu.

- Trudno stwierdzić, jaka jest przyczyna ginięcia ryb – mówi burmistrz Ujazdu Tadeusz Kauch. – Właściciel zgłosił do nas problem i został pouczony, jak powinien się zachować. To jego prywatny staw, dlatego najpierw musi na własny koszt przeprowadzić badania ryb. Wskazaliśmy mu miejsce, gdzie może to zrobić. Zgodnie z opinią ichtiologów, powodów padania ryb może być wiele. Przeprowadzenie badań pozwoli stwierdzić, czy wymagana jest interwencja gminy.

- Jeżeli po wykonanych badaniach okaże się, że ryby padają z powodu znajdujących się w stawie ścieków, wówczas gmina powinna przeprowadzić kontrole i ustalić źródło zanieczyszczenia stawu – mówi Halina Szymańska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Opolu. – Potem sprawa kierowana jest do WIOŚ.

Problem śniętych ryb do opolskiego inspektoratu w miniony piątek zgłosił urzędnik starostwa powiatowego, Henryk Paluch, który był w Sieroniowicach i na miejscu ocenił sytuację. Niewykluczone więc, że na dniach wojewódzcy inspektorzy zbadają wodę zasilającą staw.
JL

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Images can be added to this post.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • You may use <swf file="song.mp3"> to display Flash files inline

Więcej informacji na temat formatowania

Wysłanie formularza jest równoznaczne z akceptacją polityki prywatności usługi Mollom.