Rzecznik obywateli czy bandytów?

Rzecznik praw obywatelskich chce być rzecznikiem pospolitych chuliganów, a nawet bandytów, którzy wywołują krwawe jatki na stadionach. Januszowi Kochanowskiemu nie spodobały się metody, jakimi posługują się policjanci, żeby wyłapać bandziorów. Wystąpił więc w majestacie sprawowanego urzędu do prokuratury, zażądał wyjaśnień i zapowiedział podjęcie dalszych kroków prawnych.

Chodzi o publikację na stronach internetowych katowickiej policji podobizn pseudokibiców, zarejestrowanych przez kamery na murawie Ruchu Chorzów podczas pamiętnego meczu z Górnikiem Zabrze w lutym br. Doszło wtedy do prawdziwej bitwy sprowokowanej przez tzw. kibolów, którzy wyładowali swoją agresję na Bogu ducha winnych ludziach i zdemolowali trybuny na stadionie. Ujawnienie zdjęć doprowadziło do identyfikacji wielu bandziorów. Kochanowski uważa jednak, że w ten sposób naruszono ich prawo do ochrony danych osobowych. Mimo że funkcjonariusze zatrzymują w ten sposób rozrabiaczy już od pięciu lat, rzecznik zauważył ten fakt dopiero teraz. Pewnie zajmowały go dotychczas dużo ważniejsze sprawy. Jakie? Jeśli prześledzić owoce działalności Janusza Kochanowskiego, można mieć zasadnicze wątpliwości co do roli rzecznika praw obywatelskich.

Na początku kadencji zasłynął on publiczną wypowiedzią jakoby Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki. Nie wiem co ssał pan Kochanowski, ale nie życzę sobie, żeby wyrażał takie opinie w moim imieniu. Potem z hukiem zwolnił swojego rzecznika prasowego, gdy ten oświadczył, że bojkot TVN przez Prawo i Sprawiedliwość narusza prawo dziennikarzy do informacji. Ostatnio interweniował u prezydent Warszawy z powodu zorganizowania koncertu Madonny 15 sierpnia, gdyż w tym dniu przypada kościelne święto. Jak na ironię pan Kochanowski niezmiennie przy tym zapewnia, że jest urzędnikiem apolitycznym.

Powołany do kontroli przestrzegania praw obywatelskich pan rzecznik w ogóle nie zainteresował się skandalicznym zachowaniem ministra Ziobry, który porównał białostockiego kardiologa do mordercy. Nie obchodziło go, gdy urządzano telewizyjne pokazówki, wyprowadzając ludzi z mieszkań w kajdankach o szóstej rano. W przeciwieństwie do kiboli większość z nich okazywała się później niewinna, a Barbara Blida zapłaciła życiem za przygotowany przez władzę spektakl. Mało tego – rzecznik, który ma stać na straży prawa, posunął się w jego lekceważeniu tak daleko, że nazwał adwokatów „poplecznikami przestępców, którzy uczestniczą w podziale zysków i łupów”.

Koncepcja powołania urzędu rzecznika praw obywatelskich powstała w ostatnich latach PRL w kręgu Stronnictwa Demokratycznego. Należąc do ścisłego kierownictwa partii miałem swój udział w lansowaniu tego pomysłu i przekonaniu ówczesnych pezetperowskich władz do celowości wprowadzenia go w życie. Był to pierwszy i jedyny taki urząd w ówczesnych krajach tzw. demoludach.

Pierwszym rzecznikiem została prof. Ewa Łętowska, która mimo ograniczeń wynikających z socjalistycznego ustroju, wykonywała swoje powinności wzorowo. Gdy widzę co dziś wyprawia Janusz Kochanowski, zastanawiam się, czy należało ten urząd powoływać.

Zdaje się, że pan rzecznik należy do tego gatunku ludzi, którzy dochodzą do życiowej mądrości dopiero po zderzeniu z rzeczywistością. Gdyby sam dostał od bandziorów po głowie, może przestałby się troszczyć o ich rzekome prawa, a zająłby się wreszcie faktycznymi prawami obywateli.

KAROL CEBULA

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Images can be added to this post.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • You may use <swf file="song.mp3"> to display Flash files inline

Więcej informacji na temat formatowania

Wysłanie formularza jest równoznaczne z akceptacją polityki prywatności usługi Mollom.