
Powódź w Grodzisku
Nie tak dawno termometry wskazywały u nas minus 20 stopni, w połowie minionego tygodnia obfite opady śniegu i mocne wiatry sparaliżowały transport, potem przyszła powódź…
W czwartek rano kierowcy, jadący do pracy, zauważyli w okolicach Grodziska i Rozmierki wodę przelewającą się przez rowy na pola. Poinformowali o tym straż pożarną.
- Przekazaliśmy informację gminie Strzelce, bo to zadanie dla gminnego komitetu przeciwpowodziowego, nie dla nas – powiedział Wojciech Lisowski, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Strzelcach Opolskich.
Informacja dotarła do wiceburmistrz Marii Feliniak. Ta wysłała w teren jednego z pracowników, żeby sprawdził, na ile stan jest poważny.
- Rów biegnący między polami od Rozmierki do Grodziska został zatamowany lodem i woda zaczęła wypływać na pola, szukając ujścia – wyjaśnia Bernard Kusidło z urzędu miejskiego w Strzelcach Opolskich. – Woda zaczęła spływać w stronę Grodziska, dwa domy były zagrożone podtopieniem. Na miejsce została wysłana koparka, którą udrażniano kanały tak, żeby woda mogła dalej swobodnie spływać.
- Rano przyjechał do nas pan z urzędu miejskiego, który powiedział że przez pola woda płynie w naszym kierunku – opowiada Teresa Wiciok, której dom był jednym z dwóch zagrożonych podtopieniem. – W ciągu kilku godzin wody zaczęło przybywać. Najpierw na polach obok domu, potem na podwórku. Mąż starał się ciężkim sprzętem wykopać jakieś przejścia dla wody, ale niewiele to pomogło. Ogródek, który jest trochę niżej, plac, na którym składujemy drewno, zostały zalane. Na szczęście dom stoi nieco wyżej ,więc był suchy. Ale słyszałam, że u sąsiada woda wpływała do piwnicy.
Mężczyzna walczył z wodą wpływającą do najniższej kondygnacji budynku niemal całą noc.
- Przywieźliśmy tam worki i piasek, żeby można było zatamować wodę przez ułożenie worków w drzwiach do piwnicy – mówi Jan Bogusz, kierownik referatu zarządzania kryzysowego urzędu miejskiego.
Operatorzy koparki próbowali w czwartek usunąć zalegający lód i udrożnić kanał na tyle, żeby woda mogła swobodnie spływać. Gdy w piątek, czyli drugiego dnia występowania podtopień, zadzwoniłam do gospodarzy, usłyszałam, że „nie jest ani lepiej, ani gorzej”.
- W czwartek woda spłynęła, ale przez noc znów pojawiła się na terenie zabudowań – mówi Bogusz. – W piątek koparka udrażniała równoległy rów, tak aby woda mogła swobodnie tam spłynąć.
Niedrożne rowy i spowodowane tym zalania łąk a czasem i domów – ten temat powraca jak bumerang. Zarząd Melioracji tłumaczy, że czyści rowy, na ile ma pieniędzy, zarządcy dróg, przy których są rowy, również tłumaczą się pustką w kasie. Niektórzy rolnicy na własną rękę dbają o rowy, inni – nie. Nasuwa się pytanie, czy nie da się znaleźć sensownego rozwiązania tego problemu tak, żeby rowy były czyste i drożne?
Problem z podtopieniem mieszkańców dwóch domów w Grodzisku wystąpił pierwszy raz tego roku. Czy ostatni? Biorąc pod uwagę ilości śniegu istnieje obawa, że przy nagłym ociepleniu takich lokalnych małych powodzi może być więcej. Oby te prognozy się nie sprawdziły.
POS
- 906 odsłon









Dodaj nową odpowiedź