view counter

Płonął tir

W centrum wioski, tuż obok remizy strażackiej w Zalesiu Śląskim, w godzinach przedpołudniowych zapalił się w ubiegły wtorek tir. Ogień wybuchł w szoferce.
- Widziałem, jak kierowca wyskoczył z szoferki – opowiada Antoni Makosz, który akurat znalazł się nieopodal zdarzenia. – Zaczęło się kopcić, kierowca nie miał na co czekać. Musiał uciekać.
Wypadek zobaczył Mateusz Fleszer – strażak-ochotnik z Zalesia. Podbiegł więc do syreny, by czym prędzej ją włączyć.
- Pracuję w pobliżu, u gospodarzy. Byłem na miejscu, więc zaalarmowałem pozostałych – relacjonuje Fleszer.
Na sygnał syreny zbiegło się ośmiu ochotników. Wyprowadzili oni z garażu samochód i rozpoczęli akcję gaszenia…
- Na moje oko strażacy nie radzili sobie ze sprzętem – stwierdził obserwator, który chciał zostać anonimowy. – Dużo czasu minęło zanim się w ogóle zbiegli, potem z garażu wyjechali starym samochodem, mieli kłopoty z pompą… Wreszcie wykorzystali pobliski hydrant. Nie jestem tylko pewien, czy mogli używać wody do gaszenia tej szoferki, zwłaszcza, że od ognia zajął się także zbiornik z paliwem.
- Palącego się tira czy zbiornik z paliwem można gasić prądem wody rozproszonej, kroplistej – tzw. mgłą wodną, która nie powoduje rozbryzgów. Zwarty prąd wody może bowiem rozchlapać paliwo – wyjaśnia starszy kapitan Piotr Dudek, strażak-zawodowiec z powiatowej komendy w Strzelcach. – Zamiast wody można użyć pianę.
- Bardzo dobrze oceniam mobilizację do tej akcji – chwalił swoich strażaków prezes OSP w Zalesiu, Ryszard Goly. – W krótkim czasie zjawili się w remizie i przystąpili do działania. To jedenasta nasza akcja w tym roku. Ochotnicy z Zalesia brali udział w gaszeniu stodoły, wyjeżdżali też do samochodowych wypadków.
Na pomoc strażakom-ochotnikom przyjechała pięcioosobowa ekipa zawodowców ze Strzelec, która ostatecznie wygasiła pożar pianą.
- Przypuszczalnie przyczyną pożaru było zwarcie instalacji w szoferce – oceniał na gorąco młodszy aspirant Janusz Charczenko, dowodzący jednostką zawodowców. – Zapaliła się kabina, a od niej zbiornik z paliwem – ropą. Podobne zdarzenia często mają miejsce na autostradzie A-4 w okolicach Góry Św. Anny, gdzie tiry czy samochody ciężarowe nie radzą sobie z wjazdem pod górę. Wówczas przegrzewają się silniki i dochodzi do zwarcia instalacji.
Strażacy-zawodowcy udzielili też pomocy kierowcy, który był w szoku. Z wrażenia na szczęście tylko zemdlał – nie odniósł żadnych obrażeń.
JL

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Images can be added to this post.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • You may use <swf file="song.mp3"> to display Flash files inline

Więcej informacji na temat formatowania

Wysłanie formularza jest równoznaczne z akceptacją polityki prywatności usługi Mollom.