
Pasja zaklęta w czasie
Na ścianie mieszkania Józefa Kubielasa królują zegary. Pasja mieszkańca Zawadzkiego zaczęła się przed 40 laty od zakupu pierwszego wiszącego czasomierza. Teraz ma ich ponad 30 i ciągle do tykającej kolekcji przybywa nowy.
- Ten zegar ma 109 lat – Józef Kubielas pokazuje antyczne cacko. – Obok wisi zegar, który ma 104 lata, a dalej 120-letni.
Najstarszym w zbiorze mieszkańca Zawadzkiego jest mechanizm zegarowy sprzed 180 laty.
- Jest całkowicie sprawny – mówi Józef Kubielas. – Jeszcze niedawno wbudowany był w działający zegar. Niektóre z jego podzespołów wykonane są z drewna – pokazuje.
Zbieranie zabytkowych zegarów to nie jedyne hobby Józefa Kubielasa. Najwięcej czasu pochłania mu tworzenie zupełnie nowych wiszących cacek.
- W hucie zarabiało się niewiele, a dzieci chodziły do szkół, więc musiałem znaleźć jakieś dodatkowe zajęcie – mówi zawadzczanin. – Na początku nie rozumiałem, jak działają zegary, ale powiedziałem sobie „jeżeli człowiek coś stworzył, to można to rozpracować”.
W piwnicy urządził sobie warsztat, który mimo małych rozmiarów ma wszystko, co potrzebne do wytwarzania zegarów – ponad 100 różnych dłut, frezarkę, tokarkę, wyrzynarkę… Po 20 latach doszedł do takiej wprawy, że ozdoby i cyferblat do zegara z kukułką robi teraz w 2 dni. Dumą Józefa Kubielasa jest jednak znacznie większy model zegara – z głową jelenia.
- Na wykonanie jednego takiego zegara potrzebuję 200 godzin pracy – wyjaśnia Józef Kubielas. – Teraz przyuczam do tego zajęcia też moje dzieci i wnuki.
Mimo że większość zegarów w mieszkaniu nie jest uruchomiona, gdyż od ich tykania „można by oszaleć”, mieszkańcy miasta mają czasem okazję usłyszeć je w akcji.
- W sylwestra dzieci nakręciły wszystkie zegary i puściły o 12 w nocy ich bicie przez głośniki – śmieje się Józef Kubielas. – Żaden z sąsiadów nie mógł mieć wątpliwości, że właśnie nastał Nowy Rok.
ROMUALD KUBIK
- 742 odsłony









Dodaj nową odpowiedź