
Odzyskaj swoje pieniądze
Sytuacja, w której znalazł się nasz Czytelnik (a z pewnością nie jest w niej osamotniony) pachnie typowym polskim absurdem. Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z dnia 17 stycznia 2006 r. stwierdził, że pobieranie opłaty w wysokości 500 zł za wydanie karty pojazdu jest naruszeniem prawa. Opłata taka obowiązywała od 1 maja 2004 r. do 31 marca 2006 r.
- W 2005 roku kupiłem dwa samochody na zachodzie – mówi Czytelnik, Kazimierz Mośko. – Musiałem wtedy kupić do każdego z nich kartę pojazdu, która kosztowała 500 złotych. Kiedy okazało się, że tak naprawdę stawki te były zawyżone, poszedłem do strzeleckiego wydziału komunikacji w starostwie. W województwie śląskim bez problemu zwracają nadpłacone 425 złotych za książeczkę. Tutaj usłyszałem, że „nie ma takiego zwyczaju”. Jak to możliwe?
- Opłata za wydanie kart pojazdu pobierana była zgodnie z obowiązującym prawem – mówi Czesława Szuszkiewicz, naczelnik wydziału komunikacji i transportu starostwa strzeleckiego. – W tej sytuacji starostwo nie może po prostu wypłacić owej sumy, gdyż nie ma do tego podstaw prawnych.
Wychodzi więc na to, że pieniądze się Czytelnikowi należą, ale odzyskać ich nie może. Absurd. Przeglądając fora internetowe, natknąłem się jednak na głosy ludzi, którzy odzyskali pieniądze po prostu wysyłając do starostwa odpowiednio sformułowane pismo. Wzór tego pisma, zaczerpnięty ze strony forum.vw-passat.pl, znajdą Państwo na naszej stronie internetowej. Wzór pisma Warto spróbować, lecz czy w strzeleckim starostwie uwzględnią takie pismo – jeszcze nie wiadomo.
Jeżeli do tego nie dojdzie - za każdym razem trzeba będzie wejść na drogę sądową. Poszperałem w internecie i szybko znalazłem dziesiątki stron prawników, którzy deklarują się odzyskać nadpłacone pieniądze. Z tym, że zamiast 425 złotych właściciel pojazdu po skorzystaniu z ich usług otrzyma jedynie 300 złotych. 125 trafia do zaradnego prawnika. Czy można tego uniknąć?
- Wydaje mi się, że procedura jest na tyle prosta, że powinien poradzić sobie z nią przeciętny człowiek – mówi rzecznik praw konsumenta, Małgorzata Płaszczyk. – Cała operacja ogranicza się do wypełnienia pozwu sądowego, jego udokumentowania i wpłacenia opłaty sądowej (do zwrotu). Jeżeli wszystkie procedury zostaną zachowane, sąd bez problemu powinien wydać wyrok nakazujący starostwu powiatowemu wypłacenie pieniędzy.
Jeżeli zainteresowany jest właścicielem sprowadzonego z zagranicy pojazdu, do pozwu powinien dołączyć ksero dowodu osobistego (obie strony). Jeżeli pojazd ma współwłaściciela – również ksero jego dowodu osobistego. Dodatkowo dołączyć należy ksero 1 i 2 strony karty pojazdu, a w wypadku, kiedy występuje współwłaściciel – również ksero przedostatniej strony.
Jeżeli pojazdu już zdążyliśmy się pozbyć, musimy dostarczyć kserokopie dowodu, kopie dokumentu, na którym jest widoczna pieczątka z pierwszej rejestracji. Musi być widoczna data rejestracji i numery samochodu. Jeżeli kopii takich dokumentów nie posiadamy – należy postarać się o zaświadczenie z wydziału komunikacji.
Po złożeniu pozwu trzeba poczekać na proces. Może to trwać nawet kilka miesięcy. Optymizmem napawa fakt, że takie wyroki zapadają coraz częściej. Niedawno dla mieszkańca powiatu krapkowickiego zapadł pierwszy pozytywny werdykt sądu.
ROMUALD KUBIK
- 799 odsłon









Proszę sobie wyobrazić, że
Proszę sobie wyobrazić, że jestem kolejną osobą, której powiedziano że nie ma możliwości zwrotu tej opłaty. Przecież to jest kradzież !! Tak być nie może !! To państwo w państwie (Starostwo Powiatowe w OST) myśli że może bezkarnie okradać ludzi. Jak można skontaktować się z tym prawnikiem który wywalczy przynajmniej 300 zł ?? W grę wchodzą przecież niemałe pieniądze :/
Ja mam 2 samochody za które
Ja mam 2 samochody za które też zapłaciłem po 500 zł w starostwie strzeleckim. Ciekawe, do kogo mam się zwrócić po zwrot nadpłaty?
Oczywiście do Starowstwa
Oczywiście do Starowstwa
Dodaj nową odpowiedź