view counter

Nie zamienią go na inny model

Przed kilkudziesięciu laty garbus wchodził na rynek jako "samochód dla ludu". Dziś jest prawdziwym rarytasem. Dla wielu posiadaczy - po prostu bezcenny. Nie ze względu na wartość materialną, ale emocjonalną.

Auto z duszą
Konrad Ochmann z Jemielnicy kupił garbuska od proboszcza z Kamienia Śląskiego. To było około 40 lat temu. Samochód liczył sobie wtedy 10 lat, a został wyprodukowany w 1962 roku.

- Od tego czasu garbus jest w naszej rodzinie. Nigdy nie jeździłem innym autem - przyznaje pasjonat. - Zawsze i wszędzie tylko tym: wbrew pozorom jest bardzo pakowny, nawet dwie walizki się do niego zmieszczą.

Volkswagen garbus ma w sobie coś niezwykłego i zarazem zwyczajnego. Z jednej strony auto jest symbolem przeszłości, utraconego bezpowrotnie czasu, legendą motoryzacji - ma duszę. Z drugiej strony - to model naprawdę nieskomplikowany. Samemu można przy nim pomajsterkować...

- Wszelkie mechaniczne zabiegi przy garbusie wykonuję sam: zarówno kapitalny remont silnika czy też lakierowanie - nie kryje pan Konrad.

Gdyby zawiódł akumulator, wówczas autko można odpalić za pomocą korbki. Taki samochód to prawdziwy skarb! Świetnie sprawuje się nawet zimą przy wielkich mrozach, jeszcze nigdy nie trzeba go było pchać ani holować.

Młode pokolenie
Grzegorz Ochmann miłość do garbusków odziedziczył po ojcu. Kupił sobie siostrzany model - wyprodukowany w tym samym roku, tylko w innym miesiącu.

- Spodobał mi się cabrio. Kiedy go już nabyłem, wolałem zamienić się z ojcem. Tak już zostało - mówi.

Pan Grzegorz dojeżdża garbusem codziennie z Jemielnicy do Strzelec, gdzie pracuje.

- Nigdy nie zawiodłem się na tym aucie. Osiągam prędkość ok. 80-90 km/h, choć zdarza się, że jadę nawet 125 km/h, zaś skala na liczniku dopuszcza prędkość 140 km/h - precyzuje właściciel. - Auto pali ok. 7-7,5 l na 100 km. Ma całkiem dobre przyspieszenie.

Nic dziwnego, że garbus był najdłużej i najliczniej produkowanym modelem samochodu w historii motoryzacji. Światło dzienne ujrzało ponad 21 milionów egzemplarzy przeróżnie skonfigurowanych.

- Obecnie jedynym mankamentem jest utrudniony dostęp do opon dla garbusa - mówi Grzegorz Ochmann. - Już się takich nie produkuje. Można je sprowadzić z zagranicy, lecz to się wiąże z dużymi kosztami.

Mimo tych niedogodności, zarówno pan Grzegorz, jak i jego ojciec nigdy nie zamieniliby swoich garbusów na inne modele.

Chętnie kupię...
Karteczki z takimi deklaracjami oraz podanymi obok numerami telefonów pan Grzegorz mógłby kolekcjonować. Nie zliczy już liczby ofert, jakie składają mu niemal każdego dnia miłośnicy stylowej motoryzacji.

- Za wycieraczką ciągle znajduję takie propozycje. Pewnego razu podjechał za mną pod dom nowoczesny mercedes. Kierowca zatrzymał się i namawiał na sprzedaż auta. Ale ono nie jest do kupienia - śmieje się pan Grzegorz.

Jest za to do oglądania. Konrad i Grzegorz Ochmannowie od dawna biorą udział w zlotach starych samochodów - w Polsce i Czechach. Ich egzemplarze zwykle są najstarsze wśród prezentowanych i najładniej utrzymane, dlatego wzbudzają powszechny podziw. W Jemielnicy są nawet mieszkańcy, którzy właśnie od panów Ochmannów zarazili się "garbusomanią". To m.in. Rudolf Figura - dumny właściciel garbuska z 70. roku oraz Norbert Smieja.

- Według dokumentów mój garbus pochodzi z 1958 roku, ale karoserię ma odnowioną - wygląda na lata 60. - przyznaje pan Norbert.

Garbus to auto na dobre i na złe. Lepszego - zdaniem miłośników - nie ma!

Justyna Lehun

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Images can be added to this post.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • You may use <swf file="song.mp3"> to display Flash files inline

Więcej informacji na temat formatowania

Wysłanie formularza jest równoznaczne z akceptacją polityki prywatności usługi Mollom.