Oświetlenie w Zawadzkiem

Oświetlenie w Zawadzkiem

Nadchodzi kolejna jesień, a w Zawadzkiem wraca po raz kolejny sprawa oświetlenia ulic, a raczej ich nie oświetlenia. Władze od kilkunastu już chyba lat uporczywie ograniczają godziny świecenia lamp ulicznych później włączając jej wieczorem i wcześniej wyłączając ranem. Kiedyś zaczynaly świeciłć, gdy ledwo zmierzchało, a przestawały, gdy było już zupełnie jasno. Aż do przesady. Teraz jednak na dworze jest już zupełnie ciemno, a wieczorem lampy jeszcze pogaszone. Podobnie nad ranem. Godzina 5.30, na ulicy wzmożony ruch, ludzie jadą do pracy, a lampy pogaszone. Za miesiąc lampy będą gaszone, gdy nocna zmiana będzie wracać do domu, a jeszcze miesiąc później, gdy dzieci pójdą do szkoły.

I tak jest rok w rok. Władze nie robią z tym nic, temat omijają z daleka, a my musimy wieczorem i nad ranem mierzyć się z ciemnościami jak za księcia Mieszka.

Były pomysły, by lampy gasić w nocy, po dwunastej aż do piątej. To pięc godzin, które można "wyświecić", gdy ludziom bardziej się przydadzą. W nocy aż tak potrzebne nie są, a skoro można pogasić lampy podczas wieczornych i porannych ciemności, to równie dobrze można je pogasić, gdzy ludzie śpią.

Bilans energetyczny zostanie zachowany, oszczędności pozostaną, ciemności spowijać będą Zawadzkie tak samo długo jak i teraz, różnica będzie taka, że tylko wtedy, gdy większość ludzi śpi i po ulicach nie chodzi. Wtedy, kiedy będą po nich chodzić, do pracy, szkoły i na spacer, będzie jasno.

Szanowna Redakcjo, proszę podjąć ten temat. Mimo kilku prób na razie nie udało się pomysłu wcielić w życie. Może Wam uda się przybić pieczątkę na okładce Strzelca z kolejnym dopiskiem "załatwione"?

Forum: 

Odpowiedz