
Eksplozja jak wybuch bomby
su, 30 sierpień, 2011 - 09:43
W środę, 24 sierpnia, mieszkańcy Grzeboszowic (przysiółek Sieroniowic) usłyszeli ogromny huk.
- Tak wielki, jak przy wybuchu bomby albo przy starcie samolotu odrzutowego - relacjonuje jeden z mieszkańców.
Nie wiedzieli, co się dzieje. Przypuszczali, że nastąpił niekontrolowany wybuch gazu. W panice zadzwonili po pogotowie gazowe, policję i inne służby. Tymczasem, eksplozja była tylko efektem zaplanowanej próby szczelności gazociągu. Eksperyment wykazał, że rury nie są do końca hermetyczne i kiedy popłynął nimi obojętny gaz pod bardzo dużym ciśnieniem - w słabym miejscu uległy rozerwaniu.
- Nikt nie poinformował nas o takiej próbie - żalą się mieszkańcy. - A co gdyby rurami płynął prawdziwy gaz? Przecież te rury biegną przez pola uprawne. Takie wybuchy są dla nas niebezpieczne.
Próbę szczelności prowadzi Górnośląski Zakład Obsługi Gazownictwa z siedzibą w Zabrzu (GZOG). Przedstawiciel tejże firmy przyniósł do urzędu miejskiego w Ujeździe ogłoszenie o planowanej próbie 23 sierpnia po południu. Urzędnicy od razu zamieścili je na gminnej stronie internetowej.
- Nie było czasu na wysyłanie powiadomień pocztą - wyjaśnia burmistrz Tadeusz Kauch. - Dowiedzieliśmy się o tym w ostatniej chwili.
W ogłoszeniu napisano m.in. "[...] w dniach 15.08-31.08.2011 r. będzie przeprowadzana próba szczelności gazem obojętnym gazociągu stalowego DN 500 relacji Zdzieszowice-Tworzeń na odcinku Płużniczka-Strefa Ekonomiczna (m. Olszowa). Podczas wykonywania w/w próby może wystąpić podwyższony poziom hałasu".
Dlaczego takie pismo nie wpłynęło do gminy wcześniej, skoro GZOG planował prowadzić ekspertyzy już od połowy sierpnia? Dlaczego GZOG nie poinformował mieszkańców o swoich działaniach, żeby przestrzec przed wybuchem i zapobiec panice?
- Nie mamy obowiązku powiadamiać o takich próbach mieszkańców - mówi Aleksandra Kudyniuk z GZOG w Zabrzu. - Informujemy jedynie urzędy (gminny i powiatowy), a także służby, m.in. policję i straż pożarną. Po części jest naszą winą, że pisma nie wpłynęły do tych organów wcześniej. Jest sezon urlopowy. Osoba, która pisała ogłoszenia, rozminęła się z osobą, która miała je rozwozić. Ich urlopy się zazębiły. W przyszłości taka sytuacja nie powinna się zdarzyć - zapewniła. Liczymy, że nie rzuca słów na wiatr.
Firma GZOG - choć nie ma obowiązku kontaktowania się z mieszkańcami - mogłaby przynajmniej zadbać o swój wizerunek i dobrowolnie rozwiesić informacje o próbach gazociągu na wiejskich tablicach. Na pewno uspokoiłyby one mieszkańców, a eksplozje nie szarpałyby im nerwów.
JL
- 1294 odsłony









Dodaj nową odpowiedź