
Drogo i bez logopedy
su, 20 wrzesień, 2011 - 10:12
W miniony piątek do jemielnickiego urzędu gminy przyszli rodzice, których dzieci chodzą do miejscowego przedszkola. Domagali się, by wójt wyjaśnił, dlaczego od września wzrosły opłaty za przedszkole i czemu zlikwidowano zajęcia z logopedą.
Zgodnie z nowymi przepisami, za pobyt dziecka w przedszkolu przez 5 godzin nie trzeba płacić. Opłata pobierana jest natomiast za każdą następną godzinę. Radni uchwalili, że stawka za dodatkową godzinę w gminie Jemielnica wynosić ma 1,50 zł. W rezultacie wzrosła opłata stała za przedszkole dziewięciogodzinne (takie jest tylko jedno w gminie - w Jemielnicy). Rodzice, którzy jeszcze wiosną wydawali 60 zł, teraz płacą 120 zł.
- Czy nie jest tak, że rodzice posyłający dzieci na 9 godzin do przedszkola płacą za dzieci, które przebywają tam za darmo, przez 5 godzin? - pytali.
- Ustalając budżet na ten rok, nie wiedzieliśmy, że od września będziemy musieli z własnych środków pokryć pobyt dzieci w przedszkolach pięciogodzinnych - mówił wójt Joachim Jelito. - Żeby zmieścić się w planowanym budżecie, musieliśmy przyjąć większe stawki za dodatkowe godziny. Jednak nie są one maksymalne. Realna stawka za pobyt 1 dziecka w przedszkolu w Jemielnicy wynosi 3,70 zł za godzinę. Rada gminy przyjęła, że rodzice zapłacą 1,50 zł, a resztę z tej kwoty pokryje gmina. Na tyle nas było stać.
Dla porównania, wójt przywołał stawki godzinowe w Strzelcach i Izbicku - po 2 zł i w Ujeździe - 1,80 zł, gdzie są one wyższe niż w Jemielnicy. Podał też kwoty z Leśnicy - 1,38 zł, z Zawadzkiego - 1,30 zł i Kolonowskiego - 0,80 zł.
- Widocznie inne gminy stać na niższe stawki - komentował. - My musimy brać pod uwagę całą społeczność gminy, a nie tylko rodziców przedszkolaków.
- Jeśli rodzic ma kłopot z zapłaceniem za przedszkole, bo nie ma na tyle wysokich dochodów, może skorzystać z opieki społecznej - podpowiadał wicewójt Piotr Pyka. - Dla tych, którzy potrzebują, pomoc zawsze się znajdzie.
O podwyżkach w przedszkolach głośno jest w całej Polsce. Wójtowie i burmistrzowie z Opolszczyzny wystosowali list do parlamentarzystów, aby swoimi decyzjami nie obciążali samorządowych budżetów. Za przedszkolakami nie idzie bowiem - tak jak za uczniami - subwencja. Gminy muszą wszystkie koszty brać na swoje barki.
Co z logopedą?
Najwięcej emocji wzbudziła dyskusja o przyznaniu środków na logopedę w przedszkolu.
- Dlaczego na zajęcia z logopedą nie zabezpieczono pieniędzy już w styczniu przy tworzeniu budżetu na ten rok? - pytała jedna z matek.
- Wtedy nie wiedzieliśmy, że pięciogodzinne przedszkole będzie bezpłatne, bo ustawa weszła już po zamknięciu budżetu. Kiedy się to okazało, szukaliśmy oszczędności i przyjęliśmy, że logopeda poprowadzi zajęcia w ramach programu realizowanego za środki unijne - mówił wójt. - Gdybyśmy wydawali swoje pieniądze, zamiast korzystać z zewnętrznych możliwości, to bylibyśmy niegospodarni. Liczymy, że program unijny ruszy od listopada. Potrwa do czerwca 2012 roku.
Wójt poprosił rodziców, by w październiku sami sfinansowali lekcje ich dzieci ze specjalistą, ponieważ - z przyczyn niezależnych od gminy - wdrażanie programu unijnego przesunęło się w czasie. Oni na to przystali.
- Chcemy mieć jednak pewność, że we wrześniu przyszłego roku nie będzie takich nieporozumień i gmina uwzględni w budżecie zajęcia z logopedą - domagali się rodzice.
- Jeżeli nie będzie programów unijnych, z których moglibyśmy skorzystać, to środki na logopedę znajdziemy w budżecie - deklarowali wójt i wicewójt.
Rodzice wyszli ze spotkania uspokojeni. Przyznali jednak, że zamieszania można było uniknąć.
- Gdyby tylko urząd lepiej informował nas o swoich planach - stwierdzili.
JL
- 517 odsłon









Grunt, że zaraz po wyborach
Grunt, że zaraz po wyborach znalazły się środki na podwyżkę płacy wójta.
Dodaj nową odpowiedź