fbpx Były ksiądz skazany | Strzelec Opolski

Były ksiądz skazany

Były ksiądz skazany

Artykuły : 
Numer wydania: 

W miniony czwartek w Sądzie Rejonowym w Strzelcach Opolskich zapadł wyrok w sprawie byłego księdza.

 

Prokuratura oskarżyła Mariusza K., że w 2012 roku, kiedy pracował jako wikary w parafii w Jemielnicy, dopuścił się tzw. innej czynności seksualnej wobec małoletniego poniżej 15. roku życia. Sprawę po latach ujawnił i nagłośnił sam pokrzywdzony.

 

Sąd orzekł dla Mariusza K. karę pozbawienia wolności na 2 lata i 6 miesięcy, zakaz kontaktowania się oraz zbliżania do pokrzywdzonego na odległość mniejszą niż 150 metrów na okres 10 lat, dożywotni zakaz zajmowania stanowisk, zawodów i działalności związanych z edukacją małoletnich lub opieką nad nimi. Mariusz K. ma też zapłacić pokrzywdzonemu 43 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok nie jest prawomocny.

 

Przypomnijmy, że akt oskarżenia przeciwko Mariuszowi K. wpłynął do sądu w grudniu 2017 roku. O sprawie Mariusza K. organy ścigania zawiadomiła opolska Kuria Diecezjalna, do czego zobowiązywał ją znowelizowany wówczas kodeks karny. Wcześniej Mariusz K. stanął przed sądem duchownym i został wydalony ze stanu kapłańskiego.

 

Ostatnio wyszedł na jaw również inny bulwersujący fakt związany z Mariuszem K. Jeszcze w trakcie procesu kanonicznego, zanim został wydalony z kapłaństwa, miał spotykać się z młodzieżą – mimo że biskup, po odwołaniu go z Jemielnicy, skierował go do klasztoru i zakazał posługi w innym miejscu.

 

- Został on wysłany najpierw do jednego z klasztorów, a następnie oddelegowany aż do zakończenia sprawy do diecezjalnego domu w Nysie – napisał w oświadczeniu ks. Joachim Kobienia, rzecznik Kurii Diecezjalnej w Opolu. - Jego pobyt w tych domach został obwarowany bardzo ścisłymi regułami zachowania. Z ubolewaniem należy przyjąć ujawniony niedawno fakt, że kilkukrotnie złamał on wydane mu przez Biskupa Opolskiego dekretem z dnia 1.09.2012 r. dyspozycje, które mówiły m.in. o tym, że nie ma on prawa podejmować żadnych posług duszpasterskich poza miejscem swojego stałego pobytu. Złamanie tego zakazu, o którym biskup nie wiedział, było jego osobistą decyzją, której biskup nie mógł zapobiec ze względu na brak odpowiednich instrumentów prawnych - napisał ks. Kobienia.

 

JK

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
26 maja Ty wybierasz!
Różowe z sukcesem
Oficjalny komendant
Olej wylał się przy źródle
Woził śmieci razy kilka...
Korfanty, czyli powstańcza pancerka
Przyjaźń nie wymaga słów

Komentarze

Portret użytkownika Skinny
Wysłane przez Skinny (niezweryfikowany) w 23 Maj, 2019 - 12:23

Szkoda, ze to sam pokrzywdzony musial sprawe naglasniac... Kosciol z cala pewnoscia jak zwykle probowal sprawe zamiesc pod dywan...

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 23 Maj, 2019 - 14:44

Dlaczego pokrzywdzeni nie zgłaszają bezpośrednio na policji i w prokuratorze ,a taki powinien być pierwszy krok,a nie zgłaszanie biskupowi. Każda grupa społeczna będzie siebie bronić ...patrz np. błędy lekarskie itp.

Odpowiedz