Cała prawda o reformie oświaty w powiecie strzeleckim

Cała prawda o reformie oświaty w powiecie strzeleckim

Artykuły : 
Numer wydania: 

Nowy rok szkolny to sporo zmian, wraca ośmioletnia szkoła podstawowa. Żegnamy się z gimnazjami, gdzie naukę kontynuować będą tylko obecni uczniowie klas drugich i trzecich. Ministerstwo Edukacji Narodowej i uśmiechnięta pani minister obiecują, że polska szkoła ma być teraz lepsza! Czy rzeczywistość będzie tak kolorowa, jak zapowiadają rządzący?

Prześledźmy, co dzieje się w gminach powiatu strzeleckiego.

W nowym roku szkolnym gmina Strzelce Opolskie nadal będzie prowadzić 11 publicznych szkół podstawowych. Liczba oddziałów w podstawówkach zwiększyła się o trzydzieści pięć oddziałów, z 89 na 124. Żeby uczniowie się pomieścili, gmina postanowiła wprowadzić rejonizację i przeniosła dwie szkoły podstawowe do budynków, gdzie znajdowały się gimnazja. Nie wszyscy rodzice akceptowali fakt rejonizacji, bo dla wielu uczniów oznacza on dłuższą i bardziej niebezpieczną drogę do szkoły. Dla samorządów reforma to spore wyzwanie. Na przystosowanie i wyposażenie pracowni chemicznych i fizycznych gmina Strzelce Opolskie przeznaczyła już 0,5 miliona złotych!

Reforma niesie ze sobą zmiany kadrowe. W tym roku nie były one zbyt drastyczne. W gminie sześciu nauczycieli przeszło na emeryturę, dwie nauczycielki na świadczenia kompensacyjne, cztery osoby są na urlopie zdrowotnym, sześć skorzystało z przeniesienia do innej jednostki oświatowej, cztery osoby są w trakcie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego, z trzema osobami zatrudnionymi na czas określony nie podpisano nowych umów.

W związku z reformą zmieniają się podstawy programowe i podręczniki. Książek jednak nie ma, bo nie dotarły na czas do szkolnych bibliotek. Podobno kurierzy nie wyrabiają się z zamówieniami, w tym samym czasie zamawiała cała Polska.

Od 1 września 2017 wielu nauczycieli z Publicznego Gimnazjum w Leśnicy kursuje pomiędzy czterema szkołami - muszą uzupełniać swojej etaty.

Podobnie jest w gminie Kolonowskie, choć nikt z pedagogów pracy nie stracił, to w większości pozostali bez nadgodzin. Władze gminy uzgodniły z dyrektorami szkół siatkę w ten sposób, żeby uczący w gimnazjum mieli szansę uzupełnić etat w innych szkołach...

Niektórzy nauczyciele uzupełniają etat w trzech placówkach, więc jest problem z planami lekcji.

Przez to, że w podstawówkach przybyło klas, pojawiają się problemy z brakiem pomieszczeń do nauki. Szkoły przystosowują pomieszczenia, które nie były używane do celów dydaktycznych, np. świetlice.

- U nas w jednej ze szkół siódmoklasiści będę (przynajmniej w tym roku) siedzieć w ławkach dla mniejszych dzieci - przyznaje wójt Brygida Pytel z Izbicka. - Brakuje nam też pracowni fizyko-chemicznej. Jej koszt oszacowano na 70 tys. zł. Będziemy szukać na to pieniędzy w przyszłym budżecie.

Na razie nie ma problemu z dodatkowymi pomieszczeniami w szkołach podstawowych w gminie Kolonowskie w Fosowskiem i Staniszczach Małych, ponieważ w zeszłym roku nie było tam klas pierwszych. Problem powstanie za kilka lat, kiedy w szkołach pojawią się wszystkie roczniki. Gmina musiała uruchomić dodatkowy oddział przedszkolny, ponieważ 6-latki nie poszły do szkół, a od tego roku 3-latki mają prawo iść do przedszkola. Rodzice bardzo chętnie z tego prawa korzystają. Adaptacja sali w szkole podstawowej w Kolonowskiem na potrzeby oddziału przedszkolnego kosztowała prawie 160 tys. zł.

W gminie Jemielnica bezpośrednim skutkiem reformy oświaty są zmiany organizacyjne, które spowodowały zmniejszenie liczby oddziałów w Publicznym Gimnazjum w Jemielnicy. To, podobnie jak we wszystkich gminach w powiecie, uniemożliwiło dalsze zatrudnianie nauczycieli w pełnym wymiarze zajęć. Czworo nauczycieli, którym zaoferowano zmianę warunków pracy i płacy, nie skorzystało z oferty, dlatego rozwiązano z nimi stosunek pracy. Wszyscy otrzymali należne odprawy. Spośród tych nauczycieli dwoje przeszło na emeryturę. Jeden wyraził zgodę na przeniesienie w stan nieczynny - to oznacza, że zatrudnienie nie ustało, podlega jedynie „zawieszeniu” na 6 miesięcy, po tym czasie umowa o pracę ustanie. Nauczyciel w stanie nieczynnym otrzymuje pensję za „goły” etat, bez dodatków, w każdej chwili może być przywrócony do pracy, jeśli znajdą się dla niego godziny. Jak do tej pory w związku z reformą gmina Jemielnica poniosła koszty rzędu ok. 40 000 zł.

W gminie Zawadzkie w sołectwach do tej pory funkcjonowały zespoły szkolno-gimnazjalne, które z mocy prawa stały się ośmioletnimi szkołami podstawowymi, wobec czego obecnie działają Publiczna Szkoła Podstawowa w Żędowicach, Publiczna Szkoła Podstawowa im. Wincentego z Kielczy w Kielczy. W tych dwóch ostatnich budynkach prowadzone są klasy gimnazjów funkcjonujących dotychczas w strukturach zespołów. Szkoły nie mają problemu z wyposażeniem pracowni. Gmina nie poniosła dodatkowych kosztów spowodowanych zmianą ustroju szkolnego.

- Brak rekrutacji do wygaszanego gimnazjum w Zawadzkiem i związany z tym spadek liczby godzin spowodował jednak konieczność uzupełniania etatu w innej szkole przez 9 nauczycieli. Dwóch nauczycieli zostało przeniesionych w stan nieczynny oraz ograniczono etat 1 nauczycielowi. Nie przedłużono także 2 umów zawartych na czas określony - mówi Sonia Kaczmarczyk, specjalista ds. oświaty i wychowania UM. - Ponadto rozwiązano stosunek pracy z 2 nauczycielami szkół prowadzonych przez gminę w związku z przejściem na emeryturę oraz udzielono 2 urlopów dla poratowania zdrowia - dodaje urzędniczka.

W gminie Ujazd Zespół Gimnazjalno-Szkolny w Ujeździe został przekształcony w szkołę podstawową z oddziałami gimnazjalnymi. Zlikwidowano etat dyrektora gimnazjum. Nie zwolniono jednak żadnych pracowników. Sale gimnazjalne są wykorzystywane tak jak do tej pory. Uczą się w nich, prócz uczniów klasy drugiej i trzeciej gimnazjum, także siódmoklasiści, a za rok dołączą ósmoklasiści. Za zgodą rodziców dzieci z klas siódmych szkół podstawowych z całej gminy dowożone są do Ujazdu. Dzięki takiemu rozwiązaniu gmina nie musiała kupować nowych pomocy naukowych do szkół podstawowych w Olszowej i w Jaryszowie - tam jak dotychczas uczą się dzieci w klasach 1-6.

Samorządowcy, dyrektorzy szkół, rodzice sprawę reformy komentują zgodnie: Nawet jeśli była potrzebna (choć nie wszyscy się z tym zgadzają), powinna zostać przeprowadzona spokojnie. Nie na łapu-capu, bez wysłuchania głosów zainteresowanych tematem i praktyków.

- Koszty finansowe reformy to najmniejszy problem, gorzej, że w tym roku, a pewnie i w następnym nauczanie nie będzie na najlepszym poziomie... Kursujący po szkołach nauczyciele nie będą mieli czasu na zajęcia dodatkowe, nie wiadomo, co z programami unijnymi, szkoła się cofnęła do zamierzchłych czasów - usłyszeliśmy w jednej ze szkół.

Przeprowadzenie obecnej reformy to jak szukanie sposobu na kwadraturę koła. Pani minister wydaje się, że znalazła rozwiązanie tego odwiecznego problemu.

Redakcja

Komentarze

Portret użytkownika Skinny
Wysłane przez Skinny (niezweryfikowany) w 19 Wrzesień, 2017 - 12:25

To mialabyc reforma "nie generujaca zadnych kosztow". Kto kupil ten bubel, ten gafa.

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 19 Wrzesień, 2017 - 22:10

Przepraszam a wprowadzanie gimnazjii nie było na łapu-capu, czy może coś pominąłem/łam?!

Portret użytkownika lub
Wysłane przez lub (niezweryfikowany) w 20 Wrzesień, 2017 - 10:01

Przepraszam, czy "dobra zmiana" ma polegać na powtarzaniu niechlujności poprzedników?

Portret użytkownika Skinny
Wysłane przez Skinny (niezweryfikowany) w 21 Wrzesień, 2017 - 12:22

Dwa razy wyrzucone pieniadze. Raz na wprowadzenie Gimnazjum, a drugi na ich likwidacje. Polska to wielki potentat finansowy, jak widac. Nie tyle, ze stac nas na pomylke, to mozemy sobie na nia pozwolic nawet dwa razy!!! Ciekawe ile ich jeszcze bedzie zanim zaczniemy sie na nich uczyc.

Momentami miewam swoje watpliwosci...

Odpowiedz