Tak działa państwo bezprawia

Tak działa państwo bezprawia

Artykuły : 
Numer wydania: 
Jeszcze przez pół roku każdemu można bezkarnie ukraść z konta dowolną kwotę. Proceder trwa od 2010 r. i odbywa się w majestacie prawa. Dotychczas oszuści ograbili 120 tys. Polaków, ale rzeczywista liczba pokrzywdzonych może być dużo większa, ponieważ część osób się nie ujawnia. Wiedząc, że koszty odzyskania pieniędzy będą większe od poniesionej straty, zwyczajnie odpuszczają. Wśród bezczelnie okradzionych na mocy sądowego wyroku znalazł się pan Michał F. ze Strzelec. Mężczyzna przez dłuższy czas przebywał za granicą. Po powrocie zorientował się, że komornik ściągnął mu z konta należność za dług, którego nigdy nie miał.

Oszukańczy biznes umożliwiło wprowadzenie w 2010 r. tzw. e-sądów. Dokonując inauguracji postępowań w oparciu o nowoczesne technologie ówczesny minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zapowiadał, że oto zaczyna się rewolucja na niespotykaną skalę. Odtąd każdy może wysłać do sądu przez internet wniosek o wydanie nakazu zapłaty. Nie trzeba dołączać dowodów w postaci faktury, umowy itp. Wystarczy nazwisko dłużnika i jakikolwiek adres, na który sąd wysyła wezwania do stawiennictwa. Po trzykrotnej próbie kontaktu z obwinionym zostaje wydany nakaz z klauzulą natychmiastowej wykonalności. Teraz do akcji wkracza komornik. Dysponując numerem PESEL skazanego delikwenta, ustala jego konto i niezwłoczne ściąga pieniądze.

Złotą żyłę odkryły natychmiast firmy windykacyjne, również zagraniczne, które zaczęły skupywać długi za mniej więcej 20% wartości, a następnie zasypywać sądy e-pozwami. Tylko jedna wrocławska kancelaria - działając na zlecenie windykatora z Hamburga - obsłużyła w ubiegłym roku 600 tys. spraw, uzyskując nakazy płatnicze na łączną kwotę ponad 2 mld zł. Większość długów była przeterminowana i zgodnie z prawem nie podlegała egzekucji. Taką okoliczność - również zgodnie z prawem - mogą wykazać jedynie dłużnicy. Tymczasem do nich sądowe wezwania nigdy nie dotarły, bo adresy były nieaktualne albo wpisane przez kancelarię na lipę. Gdy osoby pokrzywdzone zorientowały się, że komornik wyczyścił im konto, próbowały odkręcić wyroki. Wtedy polskie sądy uprzejmie informowały, że jest na to tylko jeden sposób: trzeba wystąpić do sądu w Hamburgu z pozwem przeciwko niemieckiej firmie windykacyjnej.

Ofiarą przebiegłych cwaniaków padł np. mieszkaniec Wołomina. Komornik ukradł mu 3 tys. zł tytułem rzekomego nieopłacenia polisy OC za samochód, którego pan Maciej nigdy nie kupił. Wystarczyło, że prawowity właściciel auta wpuścił jego dane w windykacyjny obieg. Dziś minister Kwiatkowski przeprasza wszystkich pokrzywdzonych, a sejm pod wpływem awantury medialnej zmienia ustawę w celu uszczelnienia systemu e-pozwów. W ostatnich dniach wprowadzono wymóg podawania w wysyłanych przez internet wnioskach numeru PESEL dłużnika, co pozwoli sądowi natychmiast zweryfikować prawdziwość danych. Należałoby jednak zapytać, gdzie była rzesza prawników i ekspertów, gdy w 2010 r., po niewątpliwie długich konsultacjach, kolejny bubel ustawowy przechodził przez legislacyjne sito Sejmu, Senatu i kancelarii Prezydenta. Czy instytucje te zatrudniają samych idiotów, czy też może ktoś miał interes w usankcjonowaniu bezprawia?

Zmiany wejdą w życie dopiero za pół roku, bo taki czas wymagany jest przy nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego. Tymczasem machina e-pozwów rozkręca się do niewyobrażalnych rozmiarów. Jak podała TVP, jeden z lubelskich sądów musi rozpatrywać osiem tysięcy spraw dziennie (dwieście tysięcy miesięcznie). Windykatorzy pracują pewnie przez całą dobę, żeby uziemić kogo się da, zanim wejdzie w życie nowe prawo.

Karol Cebula

Komentarze

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 2 Kwiecień, 2013 - 13:53

Rozwiązanie jest jedno - "złotoustego" Kwiatkowskiego rozstrzelać na miejscu, wtedy następni zaczną się zastanawiać nad tym co robią...

Portret użytkownika czytelnikjanosik
Wysłane przez czytelnikjanosik (niezweryfikowany) w 2 Kwiecień, 2013 - 16:52

co to za kraj ,w którym paru cwaniaków potrafi tak nagiąć prawo,że staje ono po stronie złodziei.

Portret użytkownika Lojer
Wysłane przez Lojer (niezweryfikowany) w 5 Kwiecień, 2013 - 09:45

Proszę zauważyć, że nagłaśniane przez media przypadki, gdy pieniądze zabrano z konta osoby, która nigdy nie miała długu były sporadyczne i wynikały nie ze złej woli, lecz z ludzkich błędów - pomyłki przy wpisywaniu numeru PESEL, takiego samego imienia i nazwiska dłużnika i osoby, przeciwko której skierowano egzekucję.
Cała kontrowersja wynika z innego faktu: ludzie, których dług uległ przedawnieniu i którzy byli święcie przekonani, że nigdy nie będą musieli go spłacać nagle zrozumieli, że nie mogą spać spokojnie. Prawdą jest, że wierzyciele celowo podają błędne adresy dłużników, by ci nie dowiedzieli się o roszczeniu i nie podnieśli zarzutu przedawnienia. Ale w innym razie po raz kolejny sprawiedliwości nie stałoby się zadość, a cwaniaki, które nie płaciły swoich długów nadal mogłyby grać na nosie wierzycielom. A tu proszę, niespodzianka: wierzyciele okazują się większymi cwaniakami i naginając prawo odzyskują po latach swoje pieniądze. Stąd ten medialny płacz "pokrzywdzonych" i publiczne zgrzytanie zębów. Widzę jednak pozytywną stronę tej sytuacji: może teraz więcej Polaków zrozumie sens powiedzenia: umów należy dotrzymywać i będzie uczciwie spłacać swoje długi. Wtedy każdy będzie mógł spać spokojnie i nie martwić się o to, czy mu kiedyś pieniądze nie znikną z konta.

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 5 Kwiecień, 2013 - 14:10

Lojerze,piękna nowa nie tylko teoria ale już praktyka którą zachwalasz.Niefrasobliwość,nieuczciwość a nawet przestępstwo zwalczamy przestępstwami.Absolutna nowość w czwilizowanym świecie.Chyba pochodzisz z miejsca gdzie takie zwyczaje obowiązują - z bardzo głębokiego afrykańskiego buszu.

Portret użytkownika Mariusz2
Wysłane przez Mariusz2 w 5 Kwiecień, 2013 - 14:30

Nie po to zostało ustanowione prawo przedawnienia długu aby ktoś się mógł z niego wyślizgać ale po to aby wierzyciel działał i metodami zgodnymi z prawem dług ściągał a nie czekał nie wiadomo na co.

"Kto ma rację dzień wcześniej od innych, ten przez dobę uchodzi za idiotę" Antoine de Rivarol)

Portret użytkownika BMW
Wysłane przez BMW (niezweryfikowany) w 6 Kwiecień, 2013 - 12:01

Nie ma przedawnionych długów.
Dług na który posiadasz prawomocny wyrok sądowy jest ważny 10 lat a następnie każda czynność prawna przedłuża go o kolejne 10 lat.
Tak ,że jeżeli wierzyciel jest ciut inteligentniejszy od taboreta to jest to swoiste ..dożywocie.
Dług do którego przyznaje sie i który uznaje dłużnik jest ważny nawet po 30 latach .
Oczywiści ustawodawca określił czas okres na ewentualne przedawnienie długów.
Są to okresy ok. 3 letnie. Jeżeli w tym czasie wierzyciel machnie ręką na swoje pieniądze to jego sprawa ale to nie oznacza że dług znika.
Dlatego wszyscy wierzyciele powinien wiedzieć że za 20zł / opłata za pozew sądowy/ dostaja wyrok który wiąże niesolidnego dłużnika do końca życia a po ....''odejściu'' zazwyczaj przechodzi na ewentualnych spadkobierców.
Pies Myśliwca

Portret użytkownika szczubiał
Wysłane przez szczubiał (niezweryfikowany) w 27 Marzec, 2018 - 07:01

Ponawianie egzekucji komorniczych to za każdym razem kolejne koszty jakie musi ponieść wierzyciel, w formie zaliczek dla komornika. Zwykle nie ma to sensu http://pamietnikwindykatora.pl/2012/05/14/ponowna-egzekucja-komornicza/ - dłużnik do końca życia będzie pracował na czarno albo na minimalnej pensji która nie podlega egzekucji. 

A problemem jest nie tyle e-sąd, bo od nakazu z e-sądu też można wnieść sprzeciw, co ewentualnie nierzetelni listonosze którzy nie doręczają przesyłek i nie zostawiają awiza ale gdy to podniesiesz przed sądem, to sąd nie da Ci wiary i nakaz na fikcyjny dług staje się prawomocny. 

Portret użytkownika jafra
Wysłane przez jafra w 6 Kwiecień, 2013 - 12:13

To racja, że musi być jakiś termin na upominanie się o należności, tylko dlaczego nie wszyscy mają jednakowe obowiązki w ich dochodzeniu? Każdy "osobnik fizyczny lub prawny" - różny od budżetowego - musi się wykazać działaniami zmierzającymi do odzyskania pieniędzy, a np ZUS może bez wezwania dłużnika do zapłaty zawiadomić komornika. Za to komornik nie spieszy się z egzekucją, bo im dłużej zwleka, tym kwota zadłużenia powiększona o odsetki jest wyższa, a co z tym idzie dochody komornika rosną.
Dłużnikiem nie musi być uporczywie uchylający się od zapłaty składek złoczyńca, ale może to być zabiegany mikroprzedsiębiorca, który jednego miesiąca zapomniał przynieść pieniążków w zębach "wielkiemu ZUS-owi". Z takiego ściągnąć najłatwiej, bo jak wyegzekwować pieniądze od dużego bankruta, który nie odprowadzał składek za pracowników? Kto powinien pilnować takich spraw? Czasem nie pracownicy ZUS? Chyba nie. To przedsiębiorca MUSI, oni nawet nie muszą móc. Nie muszą zawiadamiać o zapomnianej 1000 złotowej składce, to nie są zobowiązani pilnować zapłaty setek tysięcy za pracowników. Jak równość, to równość.
To się nazywa egalitaryzm w państwie... prawa. No przecież.

Portret użytkownika Pies Myśliwca
Wysłane przez Pies Myśliwca (niezweryfikowany) w 6 Kwiecień, 2013 - 17:17

do Jafra
Czysty populizm
Nie wprowadzaj ludzi w błąd piszac że komornik może zająć konto bez sądowego wyroku. Ani zus , ani krus ani inni wielmożni nie moga kłaść swoich brudnych łap na twoich pieniążkach bez wcześniejszych wezwań do zapłaty a następnie sądowych wyroków.
Jeżeli narobiłes długów to twoja brocha i twój problem a nie sposób i termin komorniczej egzekucji.
Każdy zabiegany przedsiębiorca przede wszystkim powinien zabiegać o regulowanie swoich należności a nie biegać za ogonem....króliczka.
Od ściągania długów od DUŻYCH - UPADŁYCH jest syndyk i jego rolą jest zaspokojenie wierzycieli.
Reasumując prawo w naszym kraju jest dobrze napisane ale fatalnie realizowane.A dlaczego ? Ponieważ za realizacją dobrze napisanego prawa stoja beznadziejnie niekompetentni urzędnicy którzy / oczywiście nie wszyscy/ mając przed soba kodeksy napisane w jasny i klarowny sposób zaczynaja wymyślać swoje DZIWNE interpretacje.
I własnie ta radosna i co najgorsze bezkarna twórczość stawia nas w prawnym ogonie europy ale za to przodujemy w skargach , ilości oraz wysokości odszkodowań zasądzanych przez europejski trybunał sprawiedliwości.
Pies Myśliwca

Portret użytkownika jafra
Wysłane przez jafra w 7 Kwiecień, 2013 - 09:22

Do Pies Myśliwca
Zawsze staram się wypowiadać możliwie starannie i dokładnie opisywać przypadki mi znane. Ten mój jest autentyczny i "w trakcie", a więc okaże się pewnie niedługo (taką mam nadzieję), czy kolega Pies M. ma rację, że nikt nie może położyć "brudnych łap" na moich pieniądzach.
Ciekawy jest pogląd, przedstawiany tu przez kolegę tak kategorycznie, że nikt bez sądu nie może..., a tu jak byk w prasie stoi, że wielu ludziom, faktycznie za zgodą sądu, komornik zajął całe ich oszczędności, bo dłużnik podał fałszywy adres, albo "nieprawidłowy" pesel. No więc kolego Psie M., u nas jest wiele rzeczy możliwych i to takich, o których niejednemu nie tylko psu się nie śniło.
Może to być, że komornik nie wszczynałby swojego postępowania, gdyby niby-dłużnik mógł wyjaśnić sprawę, przed czynnościami komorniczymi? Otóż... pewnie tak. Jest jednak pewien podstawowy warunek. Delikwent musi wiedzieć, że tym dłużnikiem jest. Czy urzędnika interesuje fakt, czy dłużnik został zawiadomiony skutecznie? Otóż nie musi sobie tym zaprzątać główki. Jeżeli zawiadomienie wróciło, to znaczy, że dłużnik nie odbiera. Co kogo obchodzi, że urząd podał zły adres? Czy komornika interesuje, czy ten, u którego właśnie robi właśnie egzekucję miał albo ma jakiekolwiek długi? Otóż kolego Psie, on ma to w rzyci. Ma papier na Kowalskiego, to rypie Kowalskiego, a co go to obchodzi, że ten akurat przykładowy Kowalski jest rencistą z pierwszą grupą i nie może uprawiać dekarstwa, z której to działalności powstało zadłużenie.
Otóż kolego Psie, ja takiego zawiadomienia nie otrzymałem, a komornik twierdzi, że jego to obchodzi tyle...
Przyznałem się, że zapomniałem o jednej składce, ale działalność prowadzę od 22 lat i do tej pory nie miałem żadnej wpadki, a więc twierdzenie, że narobiłem długów, jest chyba mocno naciągane. Nie ociągam się też ze spłatą należności, a więc żądam, żeby inni mnie traktowali tak samo. Dziwne?
Każdy urzędnik ma w swoim "urzędniczym kodeksiku", którego wzorzec wydała UE, napisane, że sprawę petenta należy załatwić niezwłocznie, a więc... po półtora roku, to jest nadal niezwłocznie? Ok, jeżeli tak, to ja też chcę mieć takie terminy. Nie żądam nic więcej.
Z tym syndykiem kolega też raczył przestrzelić. Zdaje się, że syndyk wchodzi na masę "upadłą", a ja jeszcze się kręcę. U mnie, żywego, znaleźli brakującą składkę, a jak było w zbankrutowanych firmach? Ile czasu ZUS nie zauważał, że firma nie płaci składek, a firma ciągle działała? Człowiek prowadzący podwójną księgowość miał donieść na siebie?
Swoją drogą ciekawe ile kasy uzyskali od syndyków wierzyciele Agrometu, Cementowni, Fabryki Mebli innych naszych strzeleckich byłych przedsiębiorstw. Myśmy byli dostawcą do FM i dostaliśmy... O kurde, chyba nic. O przepraszam, dostaliśmy zawiadomienie syndyka, że jesteśmy którymś-tam-rzędnym wierzycielem i... na tym koniec. Wiadomo, najpierw musi być zaspokojony minister finansów, później ZUS i urzędy, a jak coś zostanie to... pójdzie to na koszty postępowania upadłościowego.
Reasumując, prawo w naszym kraju jest tak napisane, że w świecie realnym dopuszcza takie przypadki, a więc nie jest to dobre prawo.
Urzędnicy, którzy nie wypełniają swoich obowiązków należycie, nie powinni być urzędnikami. O tym trzeba mówić, a nie piętnować tych, którzy płacą podatki, bo to ci właśnie utrzymują urzędników.
Ja opisuję rzeczywiste przypadki, a ty właściwie o czym? Czy ja się mylę, że oceniłeś najpierw mnie, że jestem sam sobie winnym niedołęgą, a na koniec napisałeś, że urzędnicy są do kitu?
A czy zatem wynika z tego, że oto ja mógłbym przypuszczać, iż gdyby urzędnicy byli w porządku i używali prawa jak należy, to mój przypadek i inne nagłaśniane przez media, nigdy by się nie zdarzyły? A jakby nie miały miejsca, to Polska nie przodowałaby "w skargach , ilości oraz wysokości odszkodowań zasądzanych przez europejski trybunał sprawiedliwości"?
Czyli tak jakby chodziło ci o to samo, ale musiałeś to ująć po swojemu? Zastanawiam się jednak, dlaczego ja się nie cieszę z tego, że tak właściwie piszesz o tym co ja, tyko ja o praktyce, a ty raczej teoretycznie? Jak myślisz?
Może na przyszłość zróbmy tak. Nie ujadamy z mety. Najpierw czytamy. Później analizujemy, a na koniec piszemy.
ps
Może warto też sprawdzić, co znaczy słowo populizm?

Odpowiedz