view counter

Burmistrz między wódką a zakąską

Mimo, że wybory samorządowe dopiero jesienią, burmistrz Strzelec Opolskich już rozpoczął kampanię. Tadeuszowi Gocowi musiało się coś przyśnić w nocy z 15 na 16 lutego, więc po przebudzeniu napisał list do premiera Donalda Tuska, o czym niezwłocznie doniósł w „Informatorze Strzeleckim”. Jest to gazeta pod każdym względem wyjątkowa.

Formalnie wydaje ją dom kultury, ale faktycznymi wydawcami są mieszkańcy (choć pewnie o tym nie wiedzą), gdyż pismo finansuje z ich podatków budżet gminy. Drukowane w miesięczniku artykuły nie mają autorów, nie wiadomo więc kto opisał nocne mary burmistrza. Pozostaje mi zatem polemizowanie z anonimem.

Sen burmistrza dotyczył strzeleckiego PKS-u. Tematem tym zajmujemy się na naszych łamach od dawna, głównie dzięki naszym czytelnikom, którzy niepokoją się o losy naszej komunikacji i zwracają się o pomoc. Przypomnę, że starostwo powiatowe w porozumieniu z marszałkiem województwa wystąpiło o komunalizację przedsiębiorstwa, przesyłając wymagane dokumenty w przewidzianym terminie do Ministerstwa Skarbu Państwa. W Warszawie sprawę jednak pogmatwano i rozpoczęto analizowanie ofert prywatyzacyjnych złożonych przez trzy prywatne podmioty.

Walka o zmianę opcji trwa od połowy stycznia. PKS skomunalizowany znalazłby się we władaniu samorządu powiatowego, na którym spoczywa ustawowy obowiązek dbania o komunikację publiczną. Na losy sprywatyzowanego PKS-u samorząd nie miałby żadnego wpływu, a obowiązek pozostałby. Ten właśnie niepodważalny argument w rozmowie z wiceministrem skarbu Mikołajem Budzianowskim przedstawili w Warszawie starosta Józef Swaczyna i marszałek Józef Sebesta. Ponieważ ministerstwo zamilkło, 15 lutego starosta Swaczyna wysłał pismo do premiera, prosząc o jego osobiste zaangażowanie się w sprawę, czyli przerwanie procedur zmierzających do prywatyzacji PKS.

I wtedy burmistrz Tadeusz Goc doznał sennego olśnienia. Następnego dnia – czyli 16 lutego – napisał również list do szefa rządu, w którym – jeśli wierzyć doniesieniom „Informatora Strzeleckiego” – dokonał takiego poplątania faktów oraz intencji, że nie zdziwimy się, jeśli teraz PKS trafi w prywatne ręce. Goc wyraźnie bowiem domaga się prywatyzacji firmy, a działania starostwa nazywa wręcz sabotażem. Po bardzo głębokim wczytaniu się w jego wynurzenia, można co prawda zrozumieć, że nie chodzi o to, żeby Skarb Państwa przekazał przedsiębiorstwo w prywatne władanie Tadeusza Goca, tylko samorządu gminnego, ale wtedy mamy już absolutną dezinformację.

PKS działa na terenie dwóch powiatów: strzeleckiego i krapkowickiego. Przekazanie firmy samorządowi gminy Strzelce Opolskie byłoby absurdem, gdyż oznaczałoby, że burmistrz zacznie wykonywać obowiązki obydwu starostów i organizować transport publiczny np. w gminie Izbicko czy Leśnica. Chyba że Tadeusz Goc chce ograniczyć zasięg PKS-u do komunikacji miejskiej w Strzelcach, co w aspekcie osobistym byłoby sprytnym posunięciem. W nadchodzących wyborach mieszkańcy pozostałych gmin z terenu obydwu powiatów nie będą przecież wybierać burmistrza Strzelec.

Ze snami tak już bywa, że czasem są niedorzeczne. Ujmując rzecz obrazowo, Tadeusz Goc wcina się między wódkę a zakąskę w momencie, gdy Warszawa ma podjąć wiążącą decyzję o zaprzestaniu postępowania prywatyzacyjnego i przekazaniu PKS-u powiatowi, czyli skomunalizowaniu przedsiębiorstwa. Burmistrz nawet tej oczywistości nie rozumie, ponieważ w liście do premiera stanowczo i konsekwentnie opowiada się za prywatyzacją, co zresztą nie powinno dziwić. Dotychczas bowiem nie zrobił w tej sprawie dokładnie nic. Obudził się w finale. Czy po czterech latach rządzenia Tadeusz Goc naprawdę nie wie, że wnioski komunalizacyjne nie polegają na wysyłaniu listów do premiera, lecz podlegają precyzyjnie określonym procedurom? Takim jak przyjęcie uchwały przez radę miejską, przygotowanie dokumentacji, a następnie złożenie jej w ministerstwie. Uchwały nie ma, dokumentacja nie istnieje, ale burmistrz listy do Warszawy pisze. Pewnie po to, żeby się pochwalić w kampanii wyborczej.

Jeśli w sprawie strzeleckiego PKS-u ktoś dopuścił się sabotażu, to właśnie pan Goc, który swoim pismem do szefa rządu powoduje niepotrzebny zamęt. Gdy Donald Tusk przeczyta listy od starosty i burmistrza, gotów dojść do wniosku, że nie ma sensu traktować poważnie skłóconego towarzystwa. Można zrozumieć (choć trudno zaakceptować), że burmistrz nie wytrzymuje nerwowo i walczy już o reelekcję, ale dlaczego robi to kosztem mieszkańców całego powiatu?

KAROL CEBULA

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika opolanin

Karolu najpierw sam sprawdz

Karolu najpierw sam sprawdz tytul w swym felietonie a pozniej mozesz znecac sie nad Tadeuszem.
Poprawnie tytul powinien brzmiec :Burmistrz po wodce i zakasce.

Niby roznica mala ale znaczaca.

Tadziu trzym sie. Lubu dubu, lubu dubu.

Portret użytkownika Mariusz2

Tylko prywatne

Tylko prywatne przedsiębiorstwa poddane wzajemnej konkurencji mogą zapewnić sprawną i tanią komunikację w powiacie. Nazywa się to WOLNYM RYNKIEM i jest rzeczą niezbędną w dążeniu do dobrobytu. Państwowe "sprawdza" się tylko w monopolach ustawowo sankcjonowanych przez państwo bo nie ma ich do czego porównać. PKS Strzelecki przez lata jeździł zgniłymi autosanami a nowy tabor kupowało mu państwo z naszych podatków. A nawiązując do innego, Pana artykułu tak samo zła jest gazetka strzeleckiego ratusza finansowana z podatków jak przedsiębiorstwo komunikacyjne któremu monopol zapewnia właściciel, starostwo.

Portret użytkownika Jarecki

Ja przepraszam panie

Ja przepraszam panie Mariuszu2, ale ta kategoryczna pochwała nieskrępowanej konkurencji i wolnego rynku, oraz bezkrytyczna wiara w sukces w wyniku prostych zależności ekonomicznych, to chyba trochę zbyt duże uproszczenie, a szczególnie w tym jednak wyjątkowym przypadku. Tu chodzi o komunikację publiczną, a to niestety już ze swojej natury nie jest działalność nadzwyczajnie dochodowa. Oczywiście nie ma przeciwwskazań ku temu, aby transport publiczny był rentowny, ale zdaje się, że nie ma zbyt licznych tego rodzaju przypadków. Czy naprawdę myśli pan, że prywatny przedsiębiorca pojedzie po kilku pasażerów z odległej miejscowości, którzy nie tylko nie pokryją kosztów przejazdu, a z pewnością nie przyniosą mu godziwego zysku? Jakoś mi trudno uwierzyć, że prywatni uczestnicy przetargu zakładają sponsorowanie nierentownych tras z własnych kieszeni. Dlatego jest i powinno być to zadnie samorządów, które mają zadbać ot to, aby mieszkańcy powiatu mieli w miarę równy dostęp do wszelkich usług.
Mam też uwagę do naszego felietonisty. Muszę powiedzieć, że artykuł ten jest chyba jednym z najbardziej jednostronnych jakie pan Cebula napisał. Za punkt wyjścia i właściwie jedyny omawiany problem, posłużył tu zbędny zdaniem autora list burmistrza do premiera. Dało to okazję do niewybrednej oceny stanu umysłowego burmistrza, jego niekompetencji i braku chęci do współpracy z powiatem. Przy okazji wypłynęła pochwała działań pana starosty, który to wraz z marszałkiem starają się wydębić u ministra zatrzymanie procedury prywatyzacji strzeleckiego PKS-u. Czy sprawa jest jednak aż tak czarno-biała? Burmistrz beznadziejny, a starosta wybitny? Już z artykułów publikowanych w SO dowiedzieliśmy się, że pierwszym urzędem, który wystąpił do ministerstwa o przejęcie transportu był Urząd Miasta. To ciekawe dlaczego tak się stało? Czy zrobili to z przekory, choć starosta powiadomił ich wcześniej, że to on ma zamiar przejąć PKS? Czy naprawdę zrobili to na złość Starostwu? A może prawdą jest, że aż do tego momentu nikomu w Starostwie do głowy nie wpadło, aby się tym zająć. To przecież w SO napisano, że wniosek do ministerstwa Starosta wysłał faksem prawie równo z dzwonkiem kończącym przyjmowanie wniosków. Proszę mi zatem wyjaśnić, który z panów jest lepszy? Czy ten, który chce coś robić, ale nie zna procedur? A może ten, który odkłada sprawy na ostatnią chwilę i może nie zdążyć? Wydaje mi się, że na dzisiaj skuteczność obu panów jest podobna. Obaj odnieśli taki sam "sukces". W czym leży więc taka radykalna różnica w ocenach?
Dla mnie najbardziej rzucającą się w oczy różnicą między oboma panami, jest różnica wzrostu, a podobieństwem, które jest od razu widoczne, jest mania wielkości.
Żadna z tych cech nie miałaby jednak znaczenia, gdyby ci panowie robili to, do czego upoważniliśmy ich my – wyborcy. Czy robią?

Portret użytkownika Karol Cebula

Panie Jarecki,któremu to

Panie Jarecki,któremu to staroście przypisuje Pan swoją "pochwałę działań" i tytuł "starosta wybitny"? Ja bym tak donośle nawet o sobie nie napisał.A tak na poważnie.Pan Starosta Swaczyna (o nim pisałem w moim felietonie)wypełnił,choć pózno, swój zakichany obowiązek a Burmistrz Goc próbuje mu w tym przeszkadzać.I tylko tyle albo aż tyle chciałem napisać.Bez jakichkolwiek domyślników,insynuacji i podtekstów bo to nie leży w mojej naturze. Pozdrawiam Pana Karol c.

Karol Cebula

Portret użytkownika Jarecki

Panie Karolu, ja też nie mam

Panie Karolu, ja też nie mam wątpliwości, że list pana Goca nie przybliża nas do komunalizacji PKS-u. Jednak uważam, że bez przypomnienia przebiegu "starań" obu urzędów, odnosi się wrażenie, iż nasz pan Burmistrz może przyczynić się do upadku doskonale prowadzonych starań również przecież naszego pana Starosty. Mówiąc po sportowemu - wkłada kij w szprychy doskonałego roweru najwyższej klasy. A to jest niestety naprędce sklecony składak, który już sam z siebie może się rozkraczyć... a co dopiero w momencie, kiedy dwóch i to nie najszczuplejszych urzędników równocześnie próbuje go dosiąść. Obawiam się, że obaj nasi "mechanicy" nie szukają odpowiednich narzędzi i nie współpracują, aby zrobić wreszcie porządny pojazd swojemu pracodawcy - wyborcy, ale raczej szukają pompki, lecz nie po to aby napompować oklapnięte dętki, ale by wzorem Stanisława Królaka wytłumaczyć sobie wzajemnie, który jest lepszy. To nie służy nam dzisiaj i nie wróży najlepiej na przyszłość.
Z uznaniem dla pańskich starań, pozdrawiam.
A. K. Jarecki

Portret użytkownika Mariusz2

Komunikacja nie jest żadnym

Komunikacja nie jest żadnym wyjątkowym przypadkiem działania na rynku. Tak się składa że pracuję w firmie transportowej na rynku międzynarodowym i tu ze świeczką szukać państwowych przewoźników "dbających o nierentowne połączenia" jednak kupując bilet np. do Niemiec czy Holandii możesz wybrać a/ busa - dostaniesz się w dowolne wybrany przez siebie adres b/ autobus wieksze bezpieczeństwo i wygoda obsługiwane wszystkie duże i średnie miasta i spora ilość małych miasteczek nawet takich jak Strzelce Op. c/ samolot szybko i do większych miast. Jeżeli byłeś kiedyś w Małopolsce, w Zakopanem czy Krakowie czy w innych miastach tam busikiem w komunikacji lokalnej za niewielkie pieniądze można wszędzie dojechać.To jest, w miarę oczywiście, wolny rynek. A u nas? Stare zdezelowane autosany wyprodukowane jeszcze chyba za życia Gomółki a nowsze kupione z podatków i dotacji.
Nierentowne połączenia. Znaczna część z nich po uwolnieniu rynku okazuje się rentownymi, a pozostałe ? Wytłumacz mi dlaczego ktoś mieszkający w blokowisku ma płacić drożej na rentownym połączeniu aby dopłacić do kogoś kto sobie mieszka w czystym powietrzu w domku na wsi??? Takie dotowanie nierentownych połączeń psuje tylko rynek nieruchomości oraz rynek pracy jak zwykle odbierając podatkami pieniądze największemu płatnikowi podatków czyli biednym ludziom a dokłada najczęściej tym którzy tak na prawdę
Dodatkowo nie dopuszcza się konkurencji na rentownych połączeniach bo tam państwowy ma drogo - musi dopłacać do nierentownych, a na nierentownych także jej nie ma bo z mało rentownych połączeń firmy się nie utrzyma.
Efektem takiego działania są:
-drogie bilety,
-kiepska jakość usług,

-konieczność dotowania państwowego monopolisty. Są kraje gdzie nie ma w ogóle państwowych firm a komunikacja kwitnie, jak to wytłumaczysz?

Portret użytkownika Jarecki

Mariusz2, być może nie wynika

Mariusz2,
być może nie wynika to jednoznacznie z mojego postu, ale też nie znajduję w nim jakiejkolwiek deklaracji, że jestem za utrzymaniem własności państwowej PKS. Faktycznie napisałem, że nie jestem za sprzedażą przedsiębiorstwa prywatnemu właścicielowi, ale w kontekście felietonu pana K. Cebuli znaczyło to dla mnie ni mniej, ni więcej tylko tyle, że jestem za komunalizacją, a więc za przekazaniem przedsiębiorstwa samorządowi, gdyż powinien on "zadbać o to, aby mieszkańcy powiatu mieli w miarę równy dostęp do wszelkich usług". O takim zakresie transportu publicznego mówi mój tekst.
Nie będę dyskutował z twoimi argumentami o transporcie międzynarodowym i zaprzeczał, że istnieją przedsiębiorstwa prywatne, które oferują usługi transportowe lepsze i tańsze od usług przewoźnika państwowego, bo tak rzeczywiście jest. I to również dzisiaj, kiedy obie formy własności istnieją równocześnie.
Pozwól jednak, że zachowam pogląd odrębny w sprawie solidarności społecznej. Moim zdaniem nie wszystko można załatwić, przez przeliczenie złotówek w kasie. Czy nie uważasz, że odebranie uprawnień do taniego transportu osobowego mieszkańcom w okolicach z "czystym powietrzem", może skłonić ich do zapytania, dlaczego z ich podatków dokłada się do szpitala, który znajduje się w blokowisku? Myślisz, że biedni ludzie, którzy są "największymi podatnikami", mieszkają tylko w mieście? Co z dowozem dzieci do szkół? Co z dojazdem ludzi starszych do lekarza? Czy wszyscy mamy zamieszkać w mieście, bo będziemy mieli tanie przewozy? Wydaje mi się, że między innymi w tym przypadku prywatna własność nie jest sposobem na wszystko. Oczywiście nie uważam również, że najlepiej widzą fachowcy z Warszawy, jakie pojazdy potrzebne są w Strzelcach Opolskich. Myślę za to, że prawdziwie solidny samorząd mógłby właściwie takim przedsiębiorstwem zawiadywać!

Portret użytkownika Mariusz2

>>>>>>>>>Pozwól jednak, że

>>>>>>>>>Pozwól jednak, że zachowam pogląd odrębny w sprawie solidarności społecznej. Moim zdaniem nie wszystko można załatwić, przez przeliczenie złotówek w kasie<<<<<<<
I właśnie tu jest pies pogrzebany bo aby mówić o tzw. "solidarności społecznej" trzeba najpierw policzyć złotówki w kasie a kasa pusta bo nierówności wielkie, więc dawaj wyrównywać podatkami dziury w kasie, jeszcze brakuje? to podwyższajmy podatki. A że te biją w najbiedniejszych najbardziej, że hamują przedsiębiorczość i ograniczają ilość nowych miejsc pracy tego już nikt nie chce słuchać.
Skoro jesteś taki solidarny społecznie to ile z własnych pieniędzy jesteś gotów przeznaczyć na tzw "solidarność społeczną"? Dlaczego chcesz karać "solidarnością społeczną" tych, na którą ich nie stać?

>>>>>>>>>>>>>>Myślę za to, że prawdziwie solidny samorząd mógłby właściwie takim przedsiębiorstwem zawiadywać!<<<<<
Moje zdanie jest zupełnie inne, samorząd nie będzie nigdy solidny bo nie będzie podlegał grze rynkowej, tu ważniejsze są partykularne interesy i zaspokajanie potrzeb tych którzy wynoszą samorządowców na stanowiska (dokładnie tak samo jak dzieje się to w Warszawie). Nie do pogardzenia dla samorządu będą też stanowiska w takim przedsiębiorstwie, po przegranych wyborach będzie się gdzie schronić i przeczekać do nowych wyborów. Ile wniosków o otwarcie nowych linii komunikacyjnych w naszym powiecie zostało odrzuconych, Bóg jeden wie, bo zagroziło by to i tak marnej kondycji strzeleckiego PKS-u . Po usamorządowieniu PKS-u proceder będzie trwał dalej.
Z innymi socjalizmami które tu wymieniłeś nie będę nawet dyskutował bo nie mam na to czasu a realizowanie utopii zawsze kończy się pustą kasą. Jak powiedział Stefan Kisielewski - Kisiel "Socjalizm jest ustrojem, który bohatersko przezwycięża problemy nieznane w innych ustrojach"

Portret użytkownika Jarecki

Mariusz2 ja już od dawna

Mariusz2 ja już od dawna płacę podatki i moje pieniądze - czy to mi się podoba, czy nie - są przeznaczane na jak to nazywasz tzw "solidarność społeczną". Zatem pytanie o to jaką część podatku chciałbym na ten cel przeznaczyć, jest nieco spóźnione. Gdybym mógł o tym zdecydować, to powiedziałbym, że nie chcę płacić żadnych podatków. Czy teraz moje stanowisko jest ci bliższe? Myślę, że tak. Przecież przyjmując twój pogląd, że podatki "biją w najbiedniejszych najbardziej, że hamują przedsiębiorczość i ograniczają ilość nowych miejsc pracy" i podążając dalej tym tokiem rozumowania chyba dojdziemy do wniosku..., że kiedy przestaniemy je płacić całkowicie, to musi nastąpić czas cudnej szczęśliwości. Wtedy właściciel firmy transportowej, który nie płaci podatków, przywiezie do rosnących jak grzyby po deszczu wolnych od opodatkowania zakładów pracy bogatych pasażerów, którzy będą mogli sobie kupić bilet, bo przecież też nie zapłacą podatków. Czy schemat ten jest na tyle uniwersalny, że sprawdzi się równie doskonale i w innych dziedzinach życia? Może i tak.
Nie wiem, czyje poglądy są bardziej utopijne - moje czy twoje.
Chyba jednak źle odczytałeś mój tekst. On nie traktował o ideałach, ale mówi o realnych zależnościach ekonomiczno-społecznych. Takie rozwiązania już egzystują na świecie i to nie tylko w byłych krajach "demoludów".
Ty napisałeś, że wystarczy nieskrępowany wolny rynek... Hmm, czy mamy już na to jakiś działający przykład?

Cóż tu sensownego napisać o wspomnianym przez ciebie wynoszeniu na urzędy i szykowaniu sobie przez urzędników lokalnych ciepłych posad na czas po przegranych wyborach... Opisany przez ciebie brak możliwości przeciwdziałania takiemu procederowi jest jakiś zupełnie wydumany. Zgadzam się, że nie wszystko jest w porządku z wyborami do Sejmu, bo głosujemy na partie, ale w naszym grajdole to już naprawdę możemy mieć realny wpływ na to, co tu się dzieje. My tych ludzi znamy i właśnie przy wyborach mówimy im, czy się na takie układy zgadzamy, czy nie. Akurat odpowiedzialności za wybory radnych nie możemy z siebie zrzucić. I chociaż ja nie głosowałem na tych, którzy zasiadają w starostwie, to przyjmuję do wiadomości wynik wyborów. Zdaję sobie także sprawę, że nie mogę składać zażalenia na rezultat głosowania, bo widocznie ja i inni, którzy myśleli podobnie, zrobiliśmy zbyt mało, aby do tego nie doszło. Tak to już działa demokratyczna ordynacja wyborcza. To nie "oni" się obsadzają, to my im na to pozwalamy. Jeżeli nie chcemy, żeby było tak dalej{?}, to trzeba po prostu ruszyć... się.

Portret użytkownika Czosnek

Jak zwykle dno, ale czego

Jak zwykle dno, ale czego można się spodziewać po biuletynie politycznym i kilku miernotach bez przygotowania i warsztatu dziennikarskiego. Jad i żółć sfrustrowanego działacza politycznego. Nie ważne jakie są fakty - ważne żeby dołożyć Gocowi. Żałosne ...

Portret użytkownika czytelnik

Oj,sam jad i sama żołć z

Oj,sam jad i sama żołć z Ciebie,panie czosnek płynie.Aż żal bierze.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Images can be added to this post.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • You may use <swf file="song.mp3"> to display Flash files inline

Więcej informacji na temat formatowania

Wysłanie formularza jest równoznaczne z akceptacją polityki prywatności usługi Mollom.