view counter

Bo gdy tonę, tonę, tonę...

...Barko – pod twoją obronę
Przed dziesięciu laty nikt się nie mógł spodziewać, że będzie nas tak wielu i tak wiele będzie nas łączyć – mówił do barkowiczów i ich przyjaciół ksiądz Józef Krawiec – założyciel i orędownik miejsca niezwykłego, gdzie schronienie i pomoc może znaleźć każdy potrzebujący. Okazja była szczególna – dziesiąte urodziny Barki.
Jubileusz świętowano w minioną niedzielę. Rozpoczęła je uroczysta i niezwykle wzruszającą msza święta koncelebrowana przez biskupa Jana Bagińskiego. Odbywała się w starej stodole, która potem była również miejscem występów i poczęstunku gości. Gościnność mieszkańców Barki okazała się niezwykła. Przygotowali oni szereg atrakcji: przejażdżki bryczką, paintball, pieczenie kiełbasek przy ognisku. Odwiedzającym chętnie pokazywali, gdzie mieszkają, pracują i odpoczywają. Zasady są proste – mogą tu zamieszkać, ale w zamian muszą włączać się w prace gospodarskie czy remontowe, działać na rzecz społeczności barkowiczów. Obowiązuje tu bezwzględny zakaz picia alkoholu. Wiele osób, które przekraczają progi barkowych domów, musi zerwać z dotychczasowymi przyzwyczajeniami, nałogami. Szukają nowych wyzwań, nowych drogowskazów. Pomaga im w tym ksiądz Krawiec, a także członkowie Stowarzyszenia Barka.
Barce oraz jej mieszkańcom życzymy wytrwałości w osiąganiu wyznaczonych celów, nadziei, która daje siły do pozytywnego działania oraz wiary, która jest miłością, wybaczeniem i wybawieniem.
Bea

Mieszkamy w Barce
Piotr Mikołaszek:
Do Barki pierwszy raz trafiłem w 2005 roku. Mieszkałem tu przez pięć miesięcy, ale raz popiłem i... musiałem odejść. Teraz próbuję znowu. Jestem tu już dziewięć miesięcy. Zbyt wiele lat się tułałem, spałem po klatkach, byłem na marginesie życia. To dobrze, że jest taki dom. Każdy tu znajdzie schronienie. Jeżeli jest trzeźwy, może przyjść, przenocować, umyć się, zjeść. Ci, którzy zechcą tu zamieszkać, do swoich obowiązków podchodzą bardzo poważnie, bo Barkę traktują jak swój dom. Dzięki Barce otrzymaliśmy prawo do godnego życia, znaleźliśmy jakiś cel. To bardzo cenny dar. Gdyby było więcej takich ludzi jak ksiądz Krawiec – życie byłoby piękniejsze – chociaż i tak jest piękne. Nie wolno narzekać – trzeba umieć to dostrzec.
Wacław Fiedorowicz:
Moje życie potoczyło się tak nieszczęśliwie, że straciłem zdrowie, a przez to pracę. Korzystałem z pomocy społecznej, trafiłem do schroniska brata Alberta. Ciągle miałem poczucie, że jestem na czyimś garnuszku, słyszałem wypominania – postanowiłem więc zamieszkać tutaj, już wcześniej słyszałem o Barce. Nie żałuję swojej decyzji. Tu muszę zapracować na swój kawałek chleba, ale nikt mnie nie popędza, nie pomiata, nie krytykuje. Każdy kto tu przyjedzie, może liczyć nie tylko na pomoc, radę. Dla jednych jest to ważny przystanek na życiowej drodze, inni chcą tu już zostać do końca swoich dni.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Images can be added to this post.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • You may use <swf file="song.mp3"> to display Flash files inline

Więcej informacji na temat formatowania

Wysłanie formularza jest równoznaczne z akceptacją polityki prywatności usługi Mollom.