fbpx Właściciel jest, ale nie żyje | Strzelec Opolski

Właściciel jest, ale nie żyje

Właściciel jest, ale nie żyje

Artykuły : 
Numer wydania: 

[img_assist|nid=1639|title=|desc=|link=popup|align=left|width=113|height=150]Irena Kleine mieszkała przez długi czas w Niemczech. Gdy zmarł jej mąż, postanowiła wrócić w rodzinne strony, do Strzelec. Miała nadzieję, że po stracie kogoś bliskiego będzie jej raźniej wśród swoich. Kupiła sobie domek przy ulicy Habryki, niewielki, z małym ogrodem. Do remontu. Do domku przyczepiona była ruina, która stoi już na innej działce i należy... No właśnie, nie wiadomo do kogo. Rudera wciska się w kąt ogrodu, denerwuje innych sąsiadów – graniczy z pięknie utrzymaną posesją ośrodka dla dzieci niepełnosprawnych i boiskiem Publicznej Szkoły nr 4 i posesją pani Ireny Kleine.
- Myślałam, że kwestia wyburzenia tego i dokupienia ziemi, na której stoi – małego kawałka, bez możliwości ustawienia tu czegokolwiek i oddzielenia od mojej działki – to tylko formalność – skarży się pani Irena.
Niestety, formalności okazały się gehenną, która twa już ponad rok.
- Nie mogę wychodzić na własny ogród, bo boję się, że coś spadnie mi na głowę. Nie mogę dokończyć remontu, ruina przylega do mojego domu – nie ma sensu robić elewacji, dopóki nie zostanie ona usunięta. Od miesięcy prowadzę korespondencję z nadzorem budowlanym, ten odsyła mnie do Urzędu Miasta, a miasto znów do nadzoru. Już nie mam siły chodzić po tych biurach. Chcę tylko normalnie żyć. W Niemczech nie wyszłabym z jakiejkolwiek instytucji bez solidnej informacji, bez rady, co i jak zrobić, bez pomocy… – skarży się strzelczanka.
Z ustaleń pani Ireny wynika, że właścicielka rudery nie żyje od 1963 roku. Od tej pory nie ma nikogo, kto by przejął prawo do nieruchomości. Przez 45 lat jest ona bezpańska, a pomimo to nikt nie może jej tknąć – choć grozi zawaleniem, szpeci i utrudnia zagospodarowanie całej działki. Dlaczego? Dlatego, że w Polsce wciąż brakuje przepisów pozwalających przejąć skarbowi państwa w zarząd zdewastowane i opuszczone posesje. W tym przypadku święte prawo własności staje się utrapieniem, a właściwie absurdem, bo de facto właściciel jest – choć nie żyje...Figuruje w księgach wieczystych, etc.
- Jedyne co można w tej chwili zrobić, to zabezpieczyć obiekt przed dostępem osób trzecich, oznaczyć teren poprzez otoczenie taśmą, żeby nikt tam nie wchodził. Następnie wszcząć postępowanie sądowe o ustalenie kuratora wyznaczanego przez sąd bądź przejąć nieruchomość na rzecz skarbu państwa jako tzw. „opuszczoną i nie mającą następców prawnych”. Tę drugą procedurę przeprowadza sąd na wniosek starosty jako reprezentanta skarbu państwa. Gdy sąd rozstrzygnie o statusie prawnym nieruchomości, nowy właściciel będzie musiał zadbać o swoją własność – prawdopodobnie poprzez jej rozbiórkę – informuje Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Strzelcach Opolskich Piotr Hamryszak.
Ile potrwają sądowe procedury? Nie wiadomo.
bea

Odpowiedz