fbpx U Skowronków na Wielkanocy | Strzelec Opolski

U Skowronków na Wielkanocy

U Skowronków na Wielkanocy

Artykuły : 
Numer wydania: 

Bohaterem naszej okładki jest rodzina wielopokoleniowa z Suchej: Regina i Grzegorz Skowronek, ich córka Agata, synowa Ilona z synami Kacprem i Kamilem oraz seniorka rodu, mama pani Reginy - Maria Parobij. Wszyscy mieszkają razem.

 

W rodzinie obowiązkowo przygotowany jest koszyczek, z którym chłopcy w Wielką Sobotę idą do kościoła święcić pokarmy.

 

- Moi dziadkowie przyjechali tutaj spod Lwowa z Rodatycz. Pamiętam, jak jeszcze żył dziadek, to w kościele nie święcono pokarmów, były tylko nasze koszyczki. Jedni przynoszą tradycję, drudzy ją zabierają. A teraz jest tyle ludzi w kościele, że ksiądz podzielił to na dwa razy - mówi pani Regina.

 

Po poświęceniu pokarmów i odwiedzeniu Bożego Grobu wszyscy wracają do domu, żeby szukać gniazd zajączka, w których schowane są słodycze.

 

W niedzielę trzeba się spotkać

Dom rodziny Skowronków przystrojony jest w świąteczne akcenty. Są bukiety z baziami, bukszpanem i żonkilami. Przed domem drzewko przystrojone jest jajkami.

 

Jak podkreślają domownicy, spotkanie pierwszego dnia świąt jest obowiązkowe.

 

- W tym roku, jeśli wszyscy przyjadą, będzie nas z dwudziestka - mówi pani Ilona.

 

Wszyscy zasiądą do niedzielnego śniadania.

 

- Najpierw idziemy na mszę, mąż jest szafarzem, więc jeszcze jedzie z komunią do chorych. Jak wróci, to razem się modlimy, później dzielimy się poświęconym jajkiem i zasiadamy do stołu - mówi pani Regina.

 

- Najważniejsze jest, żeby na stole nie zabrakło szynki, kiełbasy i jajek. Cały rok mogę nie jeść jajek, ala w Wielkanoc z 10 to takie minimum - śmieje się pan Grzegorz.

 

Jak dodają gospodynie, na stole pojawiają się też buraczki z chrzanem, chleb, baranek z masła. Świąteczny obiad to rosół, kluski, schabowy lub kurczak, kapusta, surówka. Później przychodzi kolej na domową babkę i ciasteczka. Jest swojsko i smacznie.

 

- Po obiedzie zawsze muszę się zdrzemnąć, choć córka, która jest w Poznaniu, mówi, że mam wstawać i iść pospacerować - śmieje się pani Regina.

 

- A mówi się, że jak w pierwsze święto się kładziesz, to zarasta ogródek. Lepiej uważać - dodaje z uśmiechem seniorka.

 

Co z tradycją lanego poniedziałku?

 

- Pamiętam, że były takie święta, że to mama biegała za chłopakami i ich lała. Kiedyś nikt się nie gniewał, że go polano. A teraz to przychodzą chłopaki, psikają perfumą i tyle - mówi pani Regina.

 

- Gdy wracam z kościoła, to wlewam dziewczynom szklankę wody za koszulę - kończy pan Grzegorz.

 

Wspominek i opowieści przy wspólnym stole nie ma końca. Wszystkim życzymy, by ich święta były wspaniałe i pełne rodzinnego ciepła.

 

Joanna Gerlich

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Ukradli płot z cmentarza!
Policja stoi dzień i noc
Kroszonka idzie w świat!
Rodzice zbulwersowani strajkiem
Mimo strajku, egzamin bez problemów
Co jedna to piękniejsza
Nie każdy umie się podpisać
Smacznie dzięki naszym gospodyniom
Nie tylko od święta

Odpowiedz