Śpiewaj i płać

Śpiewaj i płać

Artykuły : 
Numer wydania: 

Na amatorskie zespoły, chóry i grupy śpiewacze padł blady strach. Trzeba będzie płacić tantiemy za to, że śpiewamy – martwią się ich członkowie. Wszystko przez to, że Stowarzyszenie Artystów ZAiKS napisało pismo do rady sołeckiej z Błotnicy Strzeleckiej. Dlaczego? W Błotnicy Strzeleckiej odbyła się majówka, w czasie której uroczyście postawiono drzewko majowe – Maibaum. O tej niezwykle udanej imprezie informowaliśmy na naszych łamach trzy tygodnie temu. Po majówce ZAiKS wysłał do organizatora, czyli właśnie rady sołeckiej, pismo, w którym domaga się rozliczenia opłat z tytułu prawa autorskiego.
W czasie majówki wystąpił zespół dziecięcy „Iskierki”, który działa przy świetlicy wiejskiej. – Śpiewamy niemieckie piosenki i sami układamy do nich kroki - mówi Irena Koczyk, świetlicowa. - Korzystamy z różnych starych książek, żeby znaleźć słowa czy opisy tańców. Jeśli okaże się, że będziemy musieli płacić ZAiKS-owi za to, że śpiewamy z dziećmi, to przestaniemy działać. Nie mamy żadnych dochodów, pracujemy społecznie, nie wiem skąd byśmy mieli wziąć pieniądze na opłaty. I nie tylko my – większość zespołów jest w podobnej sytuacji.
Ryszard Nowosadzki, dyrektor okręgu ZAiKS w Katowicach, spytany o to, dlaczego chce ściągnąć pieniądze od wiejskich zespołów odpowiada: Prawo jest jedno dla wszystkich. Jeżeli ktoś organizuje imprezę, w czasie której grana jest muzyka, to musi uiścić opłaty z tytułu wykorzystania praw autorskich. Nie ma znaczenia, czy jest to wiejski festyn czy wielkie show w dużym mieście - zmieniają się tylko stawki. Nie można pozbawiać autorów tekstu czy muzyki źródła utrzymania i bezprawnie wykorzystywać ich dzieł. Nie była to uroczystość szkolna, religijna ani państwowa, więc w świetle ustawy organizator powinien zapłacić. Z mojego doświadczenia wynika, że w przypadku takich małych wiejskich imprez kwota ta waha się pomiędzy 150 a 300 złotych.
Problem w tym, że te 150 czy 200 złotych to dla małego sołectwa poważny kłopot. Imprezy, takie jak majówka w Błotnicy są robione w głównej mierze siłami mieszkańców. Kobiety pieką ciasto, młodzież zdobi scenę, strażacy dbają o bezpieczeństwo. Gdyby nie sponsorzy, ciężko byłoby zrobić cokolwiek. I skąd tu nagle wziąć dodatkowe paręset złotych? A może „czepianie” się małych wiejskich imprez to sposób na łatanie dziury w ZAiKS-owej kieszeni? Jak donosi prasa, ZAiKS zalega do 300 milionów zł podatku VAT, a organizacji grozi bankructwo. Tylko czemu własne długi chce łatać z kieszeni społeczników? Przez takie praktyki amatorskie zespoły działające na wsiach przestaną istnieć. A na tym straci nie ZAiKS. Zapał do społcznego działania stracą za to wszelkie organizacje, które chcą coś robić bezinteresownie dla swoich społczności - chcą kultywować tradycję czy rozwijać zainteresowania młodzieży i dorosłych.
Agnieszka Pospiszyl

Komentarze

Portret użytkownika anonim
Wysłane przez anonim w 31 Maj, 2008 - 04:16

Wiekszej glupoty to jeszcze nie bylo, zeby haracz ciagnac ze wsi bo se podspiewuja.
To moze jak sie wypije i zacznie spiewac, to przed tym trzeba bedzie zaixowi zaplacic haracz, bo inaczej do pierdla?
Ciekawy Kraj sie zrobil!

Portret użytkownika KristofOSer
Wysłane przez KristofOSer w 1 Czerwiec, 2008 - 01:27

Polski ZAiks nie ma żadnych praw do pobierania opłat od utworów muzycznych które po wygaśnięciu praw autorskich stały się własnością publiczną.Ta jest w przypadku wszystkich przedwojennych niemieckich utworów muzycznych.każdy ma prawo je wykonywać bez uiszczania jakichkolwiek opłat.Po za tym komu chciała by ZAiKS przekazywać te pieniądze?Jest to raczej forma cwaniactwa ZAiKS do zdobywania pieniędzy.

KristofOSer

Odpowiedz