Ruina przestanie być ruiną

Ruina przestanie być ruiną

Artykuły : 
Numer wydania: 

Wreszcie zaczęły się prace zabezpieczające jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków okolicy - ruinę opodal Rożniątowa. Nadleśnictwo w Strzelcach Opolskich, które jest właścicielem terenu rozpoczęło roboty zabezpieczające wiekowe mury.

Jeszcze w latach 30. rożniątowskie wzgórze z pozostałościami budowli, było pozbawione roślinności, a sama ruina doskonale widoczna była z daleka. Była też w nieporównanie lepszym stanie niż dziś. Po wojnie zaprzestano wycinki drzew i krzewów, co fatalnie wpłynęło na stan obiektu. Rośliny obrosły kamienie, co stworzyło odosobniony zakątek niewidoczny z zewnątrz. To zachęcało niektórych mieszkańców do wywożenia tu śmieci, które z czasem pokryły całe wzgórze grubą warstwą.

Odosobnienie ruiny było też magnesem dla różnego rodzaju towarzystwa, które robiło tu co mu się żywnie podobało. W efekcie cały zabytek zamalowany jest bohomazami.

Kościół i legendy

Ruina obrosła wieloma lokalnymi legendami. Najprawdopodobniej przed wiekami wykonywane były tu wyroki śmierci i stał tu szafot.

Obecne pozostałości budowli pochodzą z początku XIX wieku. 4 maja 1811 roku wielki pożar pochłonął wiele gospodarstw na Suchych Łanach. Wydarzenia te były tak straszne, że później co roku mieszkańcy spotykali się tego dnia na specjalnej uroczystości i wnosili modły do św. Floriana o ustrzeżenie przed podobnym nieszczęściem. W nawiązaniu do tych zwyczajów w 1838 roku hrabina Euphemia postanowiła na rożniątowskiej górce wznieść kaplicę ku czci św. Floriana. Budowla naśladowała gotycką wieżę wysoką na 6-7 metrów i mającą ok. 10 m2 podstawy. Kiedy ją ukończono, fundatorka zapragnęła zbudować obok kościół.

Prace rozpoczęły się w roku 1854 i były dla mieszkańców Rożniątowa i Suchych Łanów prawdziwym darem niebios. Był to czas nieprawdopodobnej biedy. Zatrudnienie przy budowie kościoła wiele rodzin uratowało przed głodową śmiercią.

Ukończeniu budowli przeszkodziła śmierć fundatorki. Niedokończony kościół i stojąca obok pseudogotycka wieża z czasem niszczały i popadały w coraz większą ruinę. Reszki kościelnych fundamentów można odnaleźć jeszcze dziś, choć trzeba się mocno naszukać. Niemal całkowicie zarosła je bujna roślinność.

Ruina odnowiona

Tegoroczne roboty obejmą tylko podstawowe prace.

- Mam na to 30 tysięcy złotych - mówi Ryszard Miler. - Uporządkujemy obszar dookoła ruiny, postawimy pamiątkową tablicę. Co prawda plany nie obejmowały wyczyszczenia budowli z napisów, ale udało się to też zrobić. Zastanawiamy się nad postawieniem ławeczki.

Nie ma mowy, by przywrócić całe wzgórze do stanu sprzed 80 lat. Drzewa i krzewy pozostaną, bo stanowią część lasu. Ich wykarczowanie wymagałoby przekształcenia charakteru całego terenu, co na razie jest niemożliwe. Nadleśniczy nie wyklucza jednak takich kroków w przyszłości.

O przywrócenie ruiny mieszkańcom od lat starają się aktywiści, którzy nie mogli znieść widoku niszczejącego zabytku. Szczególnie mocno w staraniach o odnowienie budowli i terenu wokół zaangażowany jest Konrad Wacławczyk i stowarzyszenie „More Antiqua”.

Miejmy nadzieję, że w wyniku obecnych i przyszłych prac ruina stanie się tym, czym powinna - miejscem spacerów i upamiętnieniem historii, a nie śmietniskiem, jak było do tej pory.

Romuald Kubik

Odpowiedz