fbpx Pomoc nieśli strażacy i cała wieś! | Strzelec Opolski

Pomoc nieśli strażacy i cała wieś!

Pomoc nieśli strażacy i cała wieś!

Artykuły : 
Numer wydania: 

Pożar wybuchł 23 lipca po godzinie 14.00 w budynku gospodarczym w Suchodańcu. W gospodarstwie przebywał tylko starszy mężczyzna. Ogień zauważyli sąsiedzi, którzy od razu przystąpili do akcji - ze stodoły ewakuowali zwierzęta: małe cielaki i jałówki.

 

W szybkim czasie na miejsce przyjechały trzy zastępy z jednostki ratowniczo-gaśniczej PSP ze Strzelec Opolskich oraz zastępy Ochotniczych Straży Pożarnych z Izbicka, Kadłuba, Suchej. Kierujący działaniami poprosił o dodatkowe wsparcie - dojechały kolejne 2 zastępy OSP Kadłub, 2 zastępy OSP Strzelce Opolskie i po jednym zastępie ochotników z Rozmierki i Grodziska.

 

- Trzeba było zabezpieczyć miejsce zdarzenia, ugasić zarzewie ognia, obronić przed jego rozprzestrzenieniem się sąsiednie zabudowania, w tym dom mieszkalny - wymienia oficer prasowy PSP w Strzelcach Opolskich Piotr Zdziechowski.

 

Po opanowaniu niszczącego żywiołu strażacy rozebrali nadpalone, niestabilne elementy więźby dachu, przy pomocy okolicznych rolników usunęli też nadpaloną słomę poza teren gospodarstwa etc. Akcja trwała ponad osiem godzin...

 

- Byliśmy z mężem w Opolu, o pożarze dowiedzieliśmy się, gdy wracaliśmy autem do Suchodańca. To było straszne! - mówi współwłaścicielka gospodarstwa Renata Skowronek. - Syn, który z nami gospodaruje, też był poza domem... Dziadka odwieziono do szpitala, zasłabł, gdy zobaczył, co się dzieje.

 

Pomagał, kto mógł: rodzina, ale także znajomi, młodzież z wioski...

 

- Wójt gminy zadysponowała, że mamy zorganizować posiłek dla strażaków - relacjonuje sołtys wsi Waldemar Krawczyk. - Szybko zorganizowaliśmy go wspólnie z kawiarnią Morena, bułki, kiełbaski, kawę, herbatę...

 

Decyzje o różnych działaniach zapadły spontanicznie, w miarę potrzeb.

 

Państwo Skowronkowie hodują krowy i o odpowiedniej godzinie trzeba było je wydoić. Zwierzęta upominały się o to...

 

- Kobiety ze wsi przyniosły swoje urządzenia i doiły! Firma ZOTT, która odbiera mleko, przyjechała wcześniej i nie zmarnowało się prawie 500 litrów mleka - przyznaje pani Renata.

 

Jeden z przedsiębiorców użyczył specjalistycznego sprzętu do usuwania zgliszczy. Na następny dzień na podwórku pogorzelców pojawiła się młodzież, by uprzątnąć powstały po pożarze bałagan...

 

Rodzina, choć dotknięta nieszczęściem, jest podbudowana tym, że tylu ludzi okazało im swoje serce i niosło bezinteresowną pomoc.

 

- Jesteśmy wdzięczni za to poświęcenie, przez to łatwiej to wszystko znieść. Dziękujemy Bogu, że nikt nie ucierpiał w pożarze i straty nie są większe - podkreślają Skowronkowie.

 

Nieopodal palącej się obory stał nowy ciągnik - co prawda został obtłuczony spadającymi dachówkami, ale działa, nie ucierpiała też większość zboża składowanego w innej części zabudowań. Oborę trzeba będzie odbudować... Póki co gmina Izbicko przekazała z magazynów zarządzania kryzysowego ochronne plandeki, którymi będzie można zabezpieczyć budynek.

 

Beata Kowalczyk

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
100 lat Policji!
Rozkradli ciężarówkę
O krok od tragedii
Odpust i medal dla organistki

Odpowiedz