Pomagajmy, ale rozsądnie!

Pomagajmy, ale rozsądnie!

Artykuły : 
Numer wydania: 

Zwierzęta to nasi „bracia mniejsi”, jak uczył święty Franciszek, dlatego powinniśmy się nimi opiekować i je chronić. Te działania powinny być jednak dostosowane do gatunku zwierzęcia. Inaczej przejawia się ludzka troska o jelenie w lesie, a inaczej o psy i kury w domowym gospodarstwie.

 

Opieka nad zwierzętami dzikimi powinna polegać przede wszystkim na nieingerowaniu w ich środowisko i ewentualnym dokarmianiu w trudnych okresach, na przykład zimą. Zwierzętom domowym i gospodarskim należy zapewnić pokarm i dach nad głową przez cały rok. Kłopotem jest opieka nad kotem. Jeśli zwierzę jest trzymane cały czas w domu - problemu nie ma, jeśli biega swobodnie po podwórku - jest nie do upilnowania. Nie na darmo mówi się, że koty chodzą własnymi ścieżkami. Te udomowione drapieżniki potrafią zniknąć z domu na kilka dni i wrócić jakby nigdy nic po udanych łowach.

 

Taki charakter zwierząt bywa kłopotliwy. W tarapaty z tym związane wpakowała się mieszkanka Kielczy, której żal było zwierzątek wędrujących po okolicy, zaczęła więc je dokarmiać. Obecnie codziennie odwiedza ją około 10 kotów! Kobieta jest starszą osobą, nie daje już rady zajmować się zwierzakami, z problemem zgłosiła się więc do urzędu gminy.

 

Kiedy urzędnicy zajechali do Kielczy, kotów na wskazanych przez kobietę miejscach nie było. Z wizji lokalnej przeprowadzonej przez urzędników wynikło jednak, że większość, jeśli nie wszystkie, odwiedzających kielczankę kotów ma właścicieli. Po prostu wystawiana przez nią karma im smakuje, więc przychodzą do niej w porach karmienia.

 

Zdaniem Kariny Bartoszek, kierownik referatu gospodarki nieruchomościami, rolnictwa i ochrony środowiska w urzędzie gminy w Zawadzkiem, na wsiach trudno mówić o bezdomności kotów. Te zwierzęta pełnią tam głównie role gospodarskie: łowiąc myszy, częściowo same zaspokajają swoje potrzeby żywieniowe. Kierowniczka podkreśla, że nie powinno się dokarmiać obcych kotów. Można zapewnić im dostęp do czystej wody, ale to wszystko. Koty dokarmiane, w szczególności dobrą karmą, będą przychodzić na posesję, nawet jeśli mają właściciela, który na co dzień o nie dba.

 

Program opieki nad zwierzętami bezdomnymi w gminie Zawadzkie zakłada zgodnie z wymogami ustawowymi, że bezdomne koty będą kastrowane, dokarmiane, będzie się im też szukało właścicieli. Praktyka pokazuje jednak, że przepisy te są rzadko stosowane. Zdaniem kierowniczki, gmina nie jest w stanie ocenić, czy dany kot jest rzeczywiście bezdomny. To że chodzi po ulicy, nie oznacza, że nikt o niego nie dba.

 

Urzędnicy zapewniają, że zrobią wszystko, aby pomóc kielczance - miłośniczce zwierząt, ale sugerują, że najlepszym sposobem będzie zaprzestanie dokarmiania. Wtedy po kilku dniach koty zapewne przestaną przychodzić.

 

MM

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Rajd z historią
Chodź pośpiewać i pograć
Z życzeniami w bibliotece
Woda pod sklepem i stadionem

Komentarze

Portret użytkownika Czytelnik
Wysłane przez Czytelnik (niezweryfikowany) w 15 Maj, 2018 - 09:14

Jeżeli takimi pierdołami zajmują się pracownicy urzędu to  nie dziw że nasza gmina tak funkcjonuje 

Portret użytkownika Renia
Wysłane przez Renia (niezweryfikowany) w 15 Maj, 2018 - 11:13

Problem kotów to nie pierdoła niestety, jak napisano wcześniej. Problem jest i to nie tylko na terenie Kielczy. Nasza gmina kompletnie bagatelizuje ten problem, a powinna zająć się kastracją i sterylizacją bezdomnych kotów, tylko niestety ciągle nie ma na to środków. Niedokarmianie kotów to nie jest wyjście z sytuacji, teraz jest okres letni, gorzej zimą, gdzie te zwierzęta zdane są na ludzi, a reakcja ludzi jest  straszna w tym wypadku. Taka wypowiedź Pani kierowniczki z Urzędu jest śmieszna, bo gospodarstwa w Kielczy to mniejszość obecnie, a kotów przybywa, jak zresztą wszędzie. Ten problem, z tego co wiem istnieje również na działkach w Zawadzkiem, więc ciekawe co w takim przypadku zdaniem Pani kierownik należałoby zrobić

Portret użytkownika Czytelnik
Wysłane przez Czytelnik (niezweryfikowany) w 15 Maj, 2018 - 13:39

problem kotów na działkach w Zawadzkiem to już naprawdę nie pierdoła ale to jest ewidentnie wina paru pań które namietnie nawet w zimie codziennie jeżdżą i dokarmiają koty że nawet myszy im się nie chce łowić potem mnożą sie na potęgę i srają po działkach niech no sobie te paniusie do domku wezma te kotki i tam je sobie chowają

Portret użytkownika kielczanka
Wysłane przez kielczanka (niezweryfikowany) w 15 Maj, 2018 - 12:20

Niech Pani Kierowniczka odpowie jak jest rozwiązywany problem psów przy szkole w Kielczy. Zgłaszany wielokrotnie, każdemu z osobna urzędnikowi. Dzieci się boją, właściciel ma to gdzieś, gmina nie reaguje bagatelizując problem.

Portret użytkownika Skinny
Wysłane przez Skinny (niezweryfikowany) w 15 Maj, 2018 - 12:37

Problem jak najbardziej autentyczny i aktualny! Rowniez w Z-kiem na osiedlu domkow jednorodzinnych (tzw. Siedlongach).

Portret użytkownika Vg
Wysłane przez Vg (niezweryfikowany) w 15 Maj, 2018 - 13:36

Co sta kanalizacja w kielczy???!!!Kasy braklo tak uni gospadarza nie sprzedaja ta gmina na slask!!! A nie pierdolami sie zajmowac i do zdjec sie ustawiac !!!!

Portret użytkownika Skinny
Wysłane przez Skinny (niezweryfikowany) w 15 Maj, 2018 - 13:59

Przestana to byc dla ciebie pierdoly jak zacznie sie w gminie rozprzestrzeniac grzybica czy świerzb. Wtedy zaczniesz nawolywac: Co robily do tej pory Wladze Gminy?!

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 15 Maj, 2018 - 14:08

nie jestem zwolennikiem ani przeciwnikiem kotów

koty nie raz pomogły rozprawic sie ze szczurami czy myszami.

polecam zapoznać sie z historią gdzie szczury i myszy rozpowszechniały śmiertelne choroby.

to że ludzie je dokarmiają to fakt.

Ale z dwojga złego to lepsze niż wrzucanie resztek do worków bio.

Kot się bardzo szybko przystosowuje .

Może zrobić coś na kształt pasników jakie są widoczne w lesie dla dzikich zwierząt. zadala od zabudowań.

Niewielki koszt a i problem nadmiaru  kotów sam sie rozwiąże.