Pani prezes wśród piłkarzy

Pani prezes wśród piłkarzy

Artykuły : 
Numer wydania: 

Podczas zebrania zarządu KS Zamkowiec Toszek, 6 czerwca, prezes Tadeusz Rams złożył rezygnację ze swojej funkcji. Na to miejsce zaproponował młodą i ambitną dziewczynę. W głosowaniu członków zarządu kandydatura ta znalazła przychylność. Nową i pierwszą prezes w historii klubu sportowego w Toszku została dwudziestosześcioletnia Daria Podkowa, od 9 lat mieszkająca w gminie Toszek.

Jeszcze nigdy kobieta nie była prezesem „Zamkowca”...

- To dla mnie było ogromne zaskoczenie, ale z drugiej strony bardzo pozytywne odczucie, że ktoś zauważył, iż jestem osobą, która coś może zdziałać, która może pomóc. Ten wybór to znak, że ktoś mnie docenia.

Jak rozpoczęła się Pani historia z toszeckim klubem?

- Od zawsze interesowałam się piłką nożną. Wciągnął mnie w to mój tata, który też kiedyś był prezesem innej drużyny. Zawsze mu się przyglądałam. Przez to lubię działać i pomagać. Poznałam chłopaka, który grał w tym klubie, poznałam drużynę i kiedy była potrzebna pomoc, to pomagałam, czy przez robienie zdjęć czy w inny sposób. Była to sama przyjemność.

Jakie są Pani plany i zamierzenia wobec klubu?

- Miałam już wcześniej różne pomysły, co można byłoby zrobić w klubie. Z dniem, kiedy zostałam wybrana na prezesa, pomysłów przyszło jeszcze więcej. Teraz będziemy obchodzić stulecie klubu i skupiamy się na tym jubileuszu. Zapewnić mogę, że na pewno nie będzie żadnych drastycznych zmian. Chciałabym, żeby grający w klubie zostali docenieni - czy to przez zakup sprzętu sportowego, czy integracyjny wyjazd, by wynagrodzić im ich zaangażowanie i poświęcony czas.

Jak zareagowała drużyna na zmianę prezesa?

- Początkowo pytali, co było na zebraniu. Odpowiedziałam, że nic ciekawego, tylko zmiana prezesa. Zaczęli zgadywać kandydatury. Na końcu dopiero padła prawidłowa odpowiedź. Było niedowierzanie, ale i uśmiechy oraz gratulacje. Inni dowiedzieli się pocztą pantoflową. Oficjalnie przedstawiona zostałam jako nowa prezes w dniu zakończenia sezonu. Choć jestem prezesem, to nadal pozostałam ich koleżanką. Zawsze mogą przyjść do mnie porozmawiać, ale na głowę też nie dam sobie wejść. Jestem odpowiedzialna teraz za ten klub i tę drużynę.

Sabina Grzesik-Kandziora

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Niezadowoleni z Dni Toszka...
Wakacyjna oferta dla dzieci

Odpowiedz