Oddaj mandat pośle-ministrze

Oddaj mandat pośle-ministrze

Artykuły : 
Numer wydania: 
Wicepremier Ambasadorem Opolszczyzny

Przewodniczący sejmiku wojewódzkiego Bogusław Wierdak powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że byłoby najlepiej, gdyby opolski poseł Tadeusz Jarmuziewicz oddał mandat. Panów łączy co najmniej partyjne koleżeństwo, ponieważ obydwaj należą do Platformy Obywatelskiej. Wierdak dodał jeszcze, że Jarmuziewicz to chyba największy niewypał naszego regionu. Trudno o bardziej gorzki komentarz!

Cóż tak rozeźliło Wierdaka? Jarmuziewicz piastuje już drugą kadencję funkcję wiceministra - najpierw infrastruktury, a obecnie transportu. Mogłoby się wydawać, że nasz człowiek w Warszawie będzie choć troszkę dbał o interesy rodzinnej ziemi oraz mieszkańców, dzięki którym znalazł się na eksponowanym stanowisku. Tymczasem pan Tadeusz uważa - poniekąd słusznie - że jest wiceministrem całego kraju. W związku z tym - i to jest już zachowanie kuriozalne - postarał się, aby z planu inwestycji centralnych wypadła budowa obwodnic dla Nysy i Niemodlina, mimo że wcześniej zapewniał władze regionu, iż otrzymamy na ten cel pieniądze. Wiceminister Jarmuziewicz zmienił zdanie, ponieważ w międzyczasie doszedł do wniosku, że obwodnice to problem regionalnych samorządów, nawet jeśli mają usprawniać ruch na drogach krajowych, będących w gestii ministerstwa. Zgodnie z tą logiką pieniądze - duże pieniądze! - na ich budowę powinny zorganizować sobie samorządy lokalne, a centrala ewentualnie się dołoży.

Postawa Tadeusza Jarmuziewicza specjalnie mnie nie zaskakuje, gdyż zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że większość naszych posłów szybko zapomina o tym, kto i w jakim celu zapewnił im lukratywną pozycję na stołecznych salonach. Od lat mówi się o konieczności ich współdziałania dla dobra regionu i od lat nic z tego nie wynika. Mieszkańcy są bowiem posłom potrzebni głównie po to, żeby można było zdobyć mandat. W kampanii obiecują więc, że sprawy regionu będą się dla nich liczyć ponad wszystko. Później jednak przechodzą błyskawiczną metamorfozę i wszystko jest dużo ważniejsze od problemów regionalnych. O Opolanach przypomną sobie przed następnymi wyborami.

Dlatego powinniśmy szukać gdzie indziej osób, które rozumieją trudne kwestie Opolszczyzny i chcą pomagać w ich rozwiązywaniu, choć terytorialnie nic ich z nami nie łączy. W miniony weekend gościł w Opolu wicepremier Janusz Piechociński. Jechałem na spotkanie z nim pełen obaw, mając w pamięci „przygodę” z poprzednim szefem PSL-u, wicepremierem Waldemarem Pawlakiem, który tak bardzo angażował się w rozwój gospodarczy naszego województwa, że dowiedział się z gazet o tym, iż inwestor niemiecki porzucił pomysł budowy fabryki samochodów w gminie Ujazd i przeniósł się na Węgry.

Tymczasem pan Piechociński okazał się politykiem rzeczowym, a przy tym świetnie zorientowanym w problemach naszego regionu. Do tego nie przybył z pustymi rękami. Przedstawiona przez niego koncepcja przekształcenia wałbrzyskiej specjalnej strefy ekonomicznej w strefę opolsko-wałbrzyską może przynieść szybkie efekty bez konieczności uruchamiania procedur sejmowych. Wicepremier już wspomniał o dużym inwestorze z branży motoryzacyjnej, który jest poważnie zainteresowany znaczącą inwestycją na Opolszczyźnie. W naszej prywatnej rozmowie zapewnił natomiast, że nie przestanie wspierać kolejnej znaczącej inwestycji, która może się niebawem zmaterializować w gminie Ujazd. Przekazałem p. Premierowi list-przesłanie Burmistrza Tadeusza Kaucha w tej sprawie.

Skoro nie możemy liczyć na naszych ludzi w Warszawie, którzy zajęli się uzdrawianiem całego kraju, powinniśmy postawić na osoby spoza Opolszczyzny, chcące bezinteresownie pomagać naszemu regionowi. Wicepremier Piechociński z własnej woli zadeklarował, że chce być naszym ambasadorem i rzecznikiem, a to już niemałe światełko w tunelu.

Jako niepoprawny optymista wierzę, że wspólnymi działaniami przetworzymy je w drogę do rozwoju Opolszczyzny.

Karol Cebula

Komentarze

Portret użytkownika czytelnik
Wysłane przez czytelnik (niezweryfikowany) w 19 Marzec, 2013 - 16:22

Kto by się spodziewał po PSL-u takich działań?
Myślę, że to jednak tylko czcze gadanie. Wicepremier jest u nas bodajże pierwszy razi i wiadomo było, że nie przyjedzie do nas z pustymi rękoma. Obym się jednak pomylił; oby coś wypaliło w sprawach inwestycji.
Trzeba jednak dodać, że Jarmuziewicz ma wyjątkowo przebrzydłą posadę - gorzej niż kwestie transportowe to to chyba tylko sam premier jest w Polsce oceniany.

Mimo to mógł się Tadzio zdobyć na prezent dla swojego regionu. Fajnie byłoby, gdyby w następnych wyborach my mieszkańcy też byśmy zrobili mu prezent i podziękowali za nicnierobienie.

Odpowiedz