Kurs na „łatwą” kasę

Kurs na „łatwą” kasę

Artykuły : 
Numer wydania: 

W jednym ze strzeleckich lokali odbywają się spotkania firmy, która oferuje szkolenia biznesowe. Tym, którzy się na nie zdecydują, przy okazji proponuje się łatwy sposób zarobienia sporej gotówki. Nie ma w tym nic zdrożnego, lecz osoby, które skłaniają się do skorzystania z oferty, powinny posiadać pełną wiedzę, z czym może się ona wiązać.
Firma N. prowadzona przez Ryszarda K. oferuje szkolenie, które obejmuje bardzo szeroki zakres wiedzy. Uczestnicy otrzymują materiały, z których uczą się indywidualnie, a co 6 tygodni spotykają się na 6-godzinnych spotkaniach, by podsumować swoje postępy w nauce. Trochę może dziwić, że za w sumie 36 godzin zajęć płacić trzeba 3990 złotych (w wersji z laptopem – niemal 7000 zł), lecz decyzja o wykupie szkoleń jest osobistą sprawą każdego uczestnika. Jeżeli nie ma się gotówki, firma załatwia szybki kredyt.

Niepokój wywołuje sposób, w jaki zarabiać mogą (o ile zechcą) kursanci. Polega on na przyciąganiu kolejnych osób, które zdecydują się na udział w szkoleniach. Za nowego kursanta otrzymuje się prowizję, podobnie jak za osoby, które on przekona do kursu. Łatwo można policzyć, że prowizje dla uczestników stojących na szczycie owej „piramidy” mogą osiągnąć gigantyczne rozmiary. W ferworze liczenia swoich przyszłych zarobków można jednak zapomnieć, że aby system się utrzymał, uczestników przybywać musi w postępie geometrycznym – na pierwszym poziomie 2 osoby, na drugim 4, trzecim 8... itd. Wystarczy, by do systemu weszło kilkanaście poziomów uczestników i otrzymujemy w przybliżeniu liczbę zbliżoną do ludności Polski. Podczas prezentacji oferty szkoleń nacisk położony jest głównie na zarabianie na następnych uczestnikach.

Firmy Ryszarda K. od dawna budziły zainteresowanie mediów. „Firmy” – gdyż miał ich on do tej pory co najmniej 4: Fun World w latach 90-tych ubiegłego stulecia, w 2004 roku - „Centrum Edukacji Europejskiej Emars” i „Mercurion”, a w 2006 „Centrum Kształcenia Kadr Menadżerskich”. Wszystkie działające na podobnych zasadach przypominających piramidę finansową. Firmy zwykle przestawały funkcjonować, gdy ich działalność nagłaśniały media. Materiały, jakie ukazywały się w prasie i telewizji, mówiły o firmach Ryszarda K. jednoznacznie negatywnie. Bazowały one na wypowiedziach ludzi, którzy czuli się oszukani przez przedsiębiorcę. Bardzo wiele głosów byłych uczestników szkoleń odnaleźć można na forach internetowych, lecz ze względu na anonimowość wypowiedzi, nie można ich tutaj przytoczyć.

Network Magazyn podaje w informacji z 11 sierpnia 2006 roku: W listopadzie 2005 roku wrocławska policja zatrzymała szefów (m.in. Ryszarda K.) firm - Centrum Edukacji Europejskiej, Emars i Mercurion. Aresztowano trzy osoby, ponadto osiem osób było w sprawie podejrzanych. Do prokuratury zgłosiło się ok. 200 poszkodowanych osób. Podmioty zajmowały się szkoleniami nazwanymi „kursy menedżerskie”. Oferowany kurs kosztował ponad 6 tys. zł i miał trwać trzy lata. Według wrocławskiej prokuratury podejrzani działali na zasadach podobnych do piramid finansowych.
Network Magazyn jest jedynym w Polsce pismem branżowym koncentrującym się na sprzedaży bezpośredniej i firmach wykorzystujących marketing sieciowy. Prowadzi on także spis „antyfirm”, które działają nieuczciwie. Znajdują się wśród nich wszystkie dotychczasowe przedsięwzięcia Ryszarda K. Redaktor naczelny pisma, Maciej Maciejewski, tłumaczy, dlaczego umieszczono je na czarnej liście: - Otrzymywaliśmy mnóstwo sygnałów od osób twierdzących, że są poszkodowane. Trzy tygodnie temu (rozmowa odbyła się 4 lipca) Ryszard K. stwierdził, że dostarczy do naszej redakcji orzeczenie prokuratury o wycofaniu wobec niego zarzutów. Do tej pory się jednak nie pojawił. W firmach Ryszarda K. dochodziło do nieprawidłowości na linii firma–klient. Do redakcji dochodziły sygnały o utrudnianiu rezygnacji z kursów w przepisowych 10 dniach od momentu podpisania umowy. Część byłych kursantów twierdziło, że nie zostało poinformowanych o takiej możliwości. Dużo osób było niezadowolonych z poziomu kursów – mówi Maciej Maciejewski.

Poniedziałek. 7-go lipca. Rozmowa telefoniczna z Ryszardem K.
- Czy był pan kiedyś właścicielem firmy Emars i trzech innych podobnych przedsiębiorstw?
- Byłem jednym z czterech współwłaścicieli Emarsu.
- Prokuratura postawiła panu zarzut, iż firma działała na zasadach podobnych do piramid finansowych...
- Prokuratura w Katowicach wycofała wobec mnie wszystkie zarzuty, ponieważ nie dopatrzono się w tej działalności znamion przestępstwa. Proszę sprawdzić.
- Jak zakończyła się działalność firmy Emars?
- W ogóle się nie zakończyła. Przejąłem po niej prawa autorskie do prowadzenia kursów i kursantów, by zakończyć szkolenia. Obecnie firma nazywa się N., gdyż zmienił się profil szkoleń. Proszę sprawdzić, czy znajdzie pan gdzieś głosy krytyczne wobec poziomu tych kursów? Czy ktoś nie otrzymał prowizji?
- Krytycznych głosów znalazłem bardzo wiele na forach internetowych. Były pisane przez uczestników poprzednich szkoleń.
- To jest przeszłość i nie powinna rzutować na moją obecną działalność. Proszę przyjechać na szkolenie i zapoznać się z programem. Każdy ma prawo wycofać się z uczestnictwa do 10 dni od podpisania umowy. Publikacje w prasie były stronnicze i redakcje obiecały, że nie będą więcej publikować krytycznych materiałów o mojej osobie, chyba że pojawią się nowe dowody.
- Czy nie uważa pan, że działalność pana firmy jest niemoralna?
- A dlaczego? To firma sieciowa. Na podobnej zasadzie działają inne przedsiębiorstwa, które nie są oskarżane o to, że są piramidami finansowymi.
- Tylko że one sprzedają towary.
- No właśnie. A ja sprzedaję szkolenia.

Sprawdziłem. Dziennikarze mediów, które poruszały temat firm Ryszarda K. nie wiedzą nic o porozumieniu, o którym wspomniał w rozmowie telefonicznej. Ryszard K. mija się więc z prawdą. Zapomniał też wspomnieć, że w dniu naszej rozmowy telefonicznej wydawany był na niego wyrok w sądzie rejonowym w Bytomiu. Jak poinformował prezes sądu rejonowego w Bytomiu, Michał Niedopytalski, wyrok na Ryszarda K. i 15 współoskarżonych liczył 70 stron i oparty był na 16 tomach akt. Z art. 286 § 1 i art. 297. § 1 kodeksu karnego Ryszard K. skazany został na 2 lata pozbawiania wolności w zawieszeniu na 5 lat, grzywnę w wysokości 4000 złotych oraz opłaty na rzecz skarbu państwa w wysokości 1100 zł. Od wyroku prawdopodobnie odwoła się zarówno oskarżony, jak i prokuratura.
Trwają także postępowania w sprawie firm Ryszarda K. w innych prokuraturach.

Do napisania tego tekstu skłoniło mnie przeświadczenie, że osoby decydujące się na współpracę z firmą Ryszarda K. powinny wiedzieć możliwie jak najwięcej w tym temacie i świadomie wydawać swoje pieniądze. Pozostaje mieć nadzieję, że obecni uczestnicy kursów nie będą za jakiś czas równie rozgoryczeni, jak większość wypowiadających się na internetowych forach poprzedników.

Romuald Kubik

Art. 286. § 1: Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Art. 297. § 1: Kto, w celu uzyskania dla siebie lub kogo innego, od banku lub jednostki organizacyjnej prowadzącej podobną działalność gospodarczą na podstawie ustawy albo od organu lub instytucji dysponujących środkami publicznymi - kredytu, pożyczki pieniężnej, poręczenia, gwarancji, akredytywy, dotacji, subwencji, potwierdzenia przez bank zobowiązania wynikającego z poręczenia lub z gwarancji lub podobnego świadczenia pieniężnego na określony cel gospodarczy, elektronicznego instrumentu płatniczego lub zamówienia publicznego, przedkłada podrobiony, przerobiony, poświadczający nieprawdę albo nierzetelny dokument albo nierzetelne, pisemne oświadczenie dotyczące okoliczności o istotnym znaczeniu dla uzyskania wymienionego wsparcia finansowego, instrumentu płatniczego lub zamówienia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Komentarze

Portret użytkownika holygun
Wysłane przez holygun w 22 Lipiec, 2008 - 19:22

Wiedziałem! Ten facet jest niezniszczalny. Zrobił tyle złego a dostał tylko 2 w zawiasach.
Dla naiwniaków, którzy wierzą jego wyperfumowanym prezentacjom polecam lekturę postów pod reportażami. Mówią o wiele więcej niż to, co napisali dziennikarze. Nadal robi się prywatne imprezki z chlaniem i przechwalaniem się kasą? :) Kuźwa. Ten człowiek jest wrzodem na dupie polskiego prawa.

My name is Holy, Holy Gun

My name is Holy, Holy Gun

Portret użytkownika holygun
Wysłane przez holygun w 22 Lipiec, 2008 - 19:34

Mam kilka ciekawych linków. skolekcjonowałem je z czasem. Miło mi przedstawić Rysia:

http://uwaga.onet.pl/1351685,archiwum.html

http://www.networkmagazyn.pl/news/sierpien/news_20060811_2.html

http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/633350.html

Polecam forum pod artykułami. A szczególnie Wspomnienie o sławetnych panach i paniach Menadżerach. Teraz juz się śmieję, ale spotkania z takimi... osobami potrafią nauczyć nieufności na resztę życia.

My name is Holy, Holy Gun

My name is Holy, Holy Gun

Portret użytkownika bonzai1980
Wysłane przez bonzai1980 w 24 Lipiec, 2008 - 14:16

Spotkania i sławetne negocjacje są spotkaniami dla alkoholików,dla młodych naiwnych ludzi ktorzy bawia sie,piją a "przy okazji "wciągaja nastepnych naiwniaków którzy nie wiedza co ze soba w życiu zrobić to przystepuja do grona "bogatych"hi hi hi.Nie myślą nad tym iż nic nie zarobia a stracą(przede wszystkim znajomych) no a potem już tylko AA i kredycik do spłacenia

Odpowiedz