Krowy dają więcej mleka

Krowy dają więcej mleka

Artykuły : 
Numer wydania: 

Dokładnie 20 lat temu na okładce zerowego (darmowego) wydania „Strzelca Opolskiego” pojawił się artykuł o gospodarstwie Antoniego i Beaty Nocon z Rozmierzy. Opisywano w nim historię dawnego młyna i jedną z największych hodowli krów mlecznych w okolicy. Gospodarze nie byli wówczas wyspecjalizowani tylko w jednej działalności i hodowali wiele gatunków zwierząt.

 

Jak gospodarstwo z okładki „Strzelca” z 1998 roku wygląda po dokładnie dwóch dekadach?

 

- Całkowicie poświęciliśmy się hodowli krów mlecznych – relacjonuje Antoni Nocon. – Wtedy mieliśmy 32 sztuki. Dziś, po rozbudowie, jest ich wielokrotnie więcej. Wraz z jałówkami stado liczy 240 sztuk.

 

W podejściu do prowadzenia gospodarstwa zmieniło się niemal wszystko... Dawno minęły czasy, gdy byczek ganiał za krówką po łączce. Dziś gospodarz wybiera byka z katalogu, w którym określone są takie cechy, jak masa, wzrost, mleczność jego potomków itp. Kilkanaście cech, z których można skomponować dowolne potomstwo. Efekt?

 

- Kiedyś jedna krowa dawała 6 tysięcy litrów mleka rocznie – mówi Beata Nocon. - Dzisiaj to powyżej 11 tysięcy. Wszystko dzięki właściwemu doborowi zwierząt.

 

Dojenie u Noconiów odbywa się półautomatycznie. Krowa podchodzi do stanowiska, lecz podpiąć dojarkę musi już człowiek. Ma to swoje plusy.

 

- Są gospodarstwa, w których dojenie odbywa się całkowicie mechanicznie – opowiadają gospodarze. – Jednak wśród dzisiejszych ras krów zdarza się, że strzyki są zbyt blisko siebie położone albo nawet skrzyżowane. Robot z takim przypadkiem nie daje sobie rady i do pracy musi przystąpić człowiek. Gospodarz podczas dojenia dokonuje też każdego dnia całkowitego przeglądu każdej krowy.

 

Nawet sposób żywienia bydła się zmienił. Przy takiej liczbie krów wypuszczanie ich na łąkę nie ma sensu. Trwałoby to wieki, a w sąsiedztwie musiałyby być do dyspozycji ogromne areały. Zwierzęta karmi się sianokiszonką i kiszonką z kukurydzy pochodzącymi z własnych pól, których potrzeba naprawdę dużo.

 

- Wśród rolników istnieje teraz głód ziemi – mówi Antoni Nocon. – Na początku mieliśmy 35 ha. Dziś to 88 ha własnych i 20 ha dzierżawionych.

 

Noconiowie postawili też na samowystarczalność. Instalacja fotowoltaiczna niemal całkowicie zaspokaja potrzeby gospodarstwa. Choć cała baza maszynowa jest unowocześniona, to nadal używany jest ten najstarszy traktor wymieniony w artykule sprzed 20 lat.

 

- Często lepiej działa od tych nowoczesnych – uśmiecha się Antoni Nocon. – Współczesne traktory sterowane są przez komputery i zdarza się, że zamiast mechaników muszą je naprawiać informatycy.

 

Gospodarstwo Noconiów dorobiło się przez lata imponującego zestawu nagród, to m.in. I miejsce w Agrolidze w województwie opolskim, krajowa nagroda „Farmer Roku”, nagroda za najpiękniejszą zagrodę w województwie czy III miejsce w kraju w kategorii „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne”.

 

Przed dwudziestu laty raczkujący „Strzelec Opolski” odwiedził dobrze rokujące, ale wciąż tradycyjne gospodarstwo rolne. W „Strzelcu” w tym czasie teksty pisało się na maszynie do pisania, zdjęcia wywoływało u fotografa i skanowało, a skład komputerowy wykonywała firma z zewnątrz.

 

Od tego czasu również w naszej redakcji - tak jak w gospodarstwie Noconiów - zmieniło się niemal wszystko. By sprawnie działać w dzisiejszym świecie, pracownicy redakcji muszą biegle obsługiwać komputery i skomplikowane oprogramowanie, a rolnicy muszą być biznesmenami, elektrykami, informatykami i urzędnikami przerzucającymi tony papierów. Od dwudziestu lat nasz tygodnik i gospodarstwo Noconiów radzą sobie we wciąż zmieniającym się świecie.

 

Romuald Kubik

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Dwudziestolatki - jak my!
Życzenia naszych Czytelników
Strzelec przy śniadaniu, w domu i w plenerze
Czego o nas nie wiesz?
Z życzeniami i tortem
Tu kupisz Strzelca od 20 lat
Latem na tarasie, zimą w fotelu - od 20 lat
Kundel bury fajny pies...
Blisko ludzi - jak do tej pory
Zwłoki na dworcu
Wpadli w popłoch...

Odpowiedz