fbpx Dwie kapliczki | Strzelec Opolski

Dwie kapliczki

Dwie kapliczki

Artykuły : 
Numer wydania: 

[img_assist|nid=1630|title=|desc=|link=popup|align=left|width=150|height=109]Mieszkańcy Dolnej mają dość złej sławy, dlatego wolą już nic nie mówić
Dolna będzie obchodzić w lipcu swoje wielkie święto: 70 rocznicę prymicji pochodzącego z tej wsi misjonarza i późniejszego biskupa Paragwaju – ks. Franciszka Cedzicha. Przygotowania do uroczystości, podczas których jedna z ulic zostanie oficjalnie nazwana imieniem biskupa, idą pełną parą. Na razie jednak ma miejsce w Dolnej wielka awantura. Piszą o niej gazety, sprawa stała się newsem dla regionalnej TVP. Chodzi o kapliczkę.
Niepozorny budyneczek z pobielonymi ścianami, obsiorbaną dachówką i zdezelowanymi drzwiami stoi od niepamiętnych czasów w centrum Dolnej. Nie przedstawia sobą żadnej wartości architektonicznej, dlatego kapliczka nie została ujęta w rejestrze zabytków. Dla najstarszych mieszkańców może mieć najwyżej wartość sentymentalną. Niektórzy twierdzą, że przed wojną modlił się przy niej późniejszy misjonarz.
Dolna to wieś z inicjatywą, prężnie rozwijająca się miejscowość. Dlatego burmistrz Hubert Kurzał zaaprobował pomysł rady sołeckiej, żeby przed lipcowymi uroczystościami kapliczkę przenieść w inne miejsce. Niecałe sto metrów dalej w kierunku kościoła. Takie rozwiązanie pozwoli rozplątać inny problem Dolnej. Kapliczka stoi bowiem na skrzyżowaniu z przelotową drogą łączącą Leśnicę ze Strzelcami Opolskimi. Szosa jest tu wąska i „zakręciasta”. Gmina przy pomocy powiatu chce ją więc nieco poszerzyć i wyprostować, zwłaszcza że w obecnym układzie droga jest przyczyną częstych kolizji. W ubiegłym tygodniu na przykład ciężarowe auto zatrzymało się na płocie jednej z posesji.
Urząd Miejski w Leśnicy wyasygnował na operację kapliczkową kwotę 80 tys. zł. Taki jest koszt sporządzenia dokumentacji, żeby nowa kapliczka wyglądała dokładnie tak samo jak stara, oraz budowy obiektu. Wojewódzki konserwator zabytków nie zgłosił sprzeciwu. Koncepcja przeniesienia w znaczeniu dosłownym nie wchodziła w grę. Tzw. substancja materiałowa starej kapliczki jest bowiem w stanie opłakanym: zżera ją grzyb i korniki.
– Pod zadaszeniem nowego obiektu umieścimy jednak elementy starej kapliczki, żeby została zachowana historyczna ciągłość – zapewnia burmistrz Kurzał.
W październiku ubiegłego roku odbyło się wiejskie zebranie. Przyszło co prawda tylko 20 osób, ale takie już są reguły demokracji, że głos nieobecnych się nie liczy. 16 mieszkańców było za „przeprowadzką”, 4 się wstrzymało, nikt nie zgłosił sprzeciwu. Do grona wstrzymujących się należał m.in. Teofil Cedzich (zbieżność z nazwiskiem biskupa przypadkowa). Gdy w maju rozpoczęły się w Dolnej prace budowlane, ten 70-letni mieszkaniec Dolnej zebrał 80 podpisów pod protestem z żądaniem natychmiastowego wstrzymania wszelkich robót. I tak zaczęła się rozróba.
Pan Teofil uważa, że starej kapliczki nie należy ruszać, ponieważ dla mieszkańców ma szczególną wartość. Stoi tu przynajmniej od 200 lat, co Cedzich oszacował w prosty sposób: babka jego babki już się przy niej modliła, więc musiała tu być jeszcze za Napoleona. Starzy ludzie przekazują sobie zresztą opowieść, że kapliczkę zbudowano w podzięce za to, że wojska napoleońskie ominęły Dolną.
Pana Cedzicha nie przekonuje argument, że obiekt wygląda bardzo pospolicie ani że w obecnym stanie jest i tak daleki od oryginału. W ostatnich latach na przykład trzykrotnie wymieniano na nim dachówki. Namówił poetę Jana Goczoła do napisania żałobnego psalmu, a panią konserwator zabytków przekonał do zmiany decyzji jej poprzednika. Na razie Iwona Solisz wstrzymała prace w Dolnej, choć nie wiadomo na jakiej podstawie, skoro kapliczka nie jest ujęta w rejestrze. Burmistrz Kurzał otrzymał pismo z Opola w miniony piątek. Od razu się odwołał i czeka na finał. We wsi tymczasem odpoczywa pod nową kapliczką pracownik firmy budowlanej, w oczekiwaniu na decyzję swojego szefa: budować czy pakować narzędzia. Śmieje się, gdy go pytam, czy nie dałoby się przenieść starego obiektu.
– W rękach się, panie, rozsypie – mówi ze znawstwem.
Teofil Cedzich namawia, żeby pogadać z ludźmi, którzy podpisali się pod protestem. Ale ludzie nie chcą rozmawiać. Żona Marcina Pordzika – którego Cedzich przedstawia jako głównego świadka oskarżenia – mówi wprost, żeby dać im spokój. Mąż się podpisał, ale teraz gadać nie będzie. Po wsi krążą wieści, że inni też się wycofują, bo głupio im, że powstał skandal w atmosferze przygotować do wielkich uroczystości.
Pocieszające w tej historii jest zapewnienie pana Teofila, że jeśli operacja nie pójdzie po jego myśli, to na pewno nie przykuje się łańcuchem do starej kapliczki, jak niegdyś protestujący w Rospudzie. Proboszcz Janusz Felsztyński nie staje rozsądnie po żadnej ze stron konfliktu, choć cieszy się, że nowa kapliczka będzie bliżej kościoła. Ma jednak dla mieszkańców sporą niespodziankę. Odnalazł na plebani drewnianą figurę św. Jana Nepomucena. Prawdopodobnie jest to oryginał, gdyż w starej kapliczce znajduje się tylko gipsowy odlew. Proboszcz zlecił renowację figury i chce ją umieścić w kapliczce podczas lipcowych uroczystości. Ciągle jednak pozostaje otwarte pytanie: w której kapliczce?
jp

Odpowiedz