Co by było gdyby? Strażacy rozbili wóz...

Co by było gdyby? Strażacy rozbili wóz...

Artykuły : 
Numer wydania: 

W ostatnim czasie doszło do dwóch wypadków wozów pożarniczych, jeden miał miejsce w województwie dolnośląskim, drugi w pobliskiej Turawie. Ich okoliczności są różne, ale jak mówi przysłowie „wypadki chodzą po ludziach”, a do kolizji drogowej może dojść zawsze, szczególnie, że strażacy, jadąc na akcję, muszą się spieszyć. Pod koła może wybiec sarna albo auto wpadnie w poślizg na oblodzonej drodze...

 

W naszych jednostkach, zarówno tej państwowej, jak i w ochotniczych, pojawia się coraz więcej nowego sprzętu. Czy jest on ubezpieczony od wypadków albo ludzkich błędów, które mogą zdarzyć się każdemu? Nowy wóz strażacki to koszt około miliona złotych, takich kwot żadna instytucja publiczna na naszym terenie nie znajdzie w budżecie ot tak.

 

Zapytaliśmy o ubezpieczenie sprzętu będącego na wyposażeniu jednostek ratowniczo-gaśniczych. Można ubezpieczyć samo auto, wykupując tzw. AC, można też dodatkowo ubezpieczyć strażaków od szkód, jakie w ramach działań mogą spowodować na sprzęcie.

 

Za drogo...

 

W części gmin wozy bojowe w ogóle nie mają opłacanego autocasco. Tak jest na przykład w Strzelcach Opolskich, gdzie jednostki mają na stanie aż 22 wozy bojowe, najwięcej na naszym terenie. Jak podaje Małgorzata Kornaga z Urzędu Miejskiego w Strzelcach, większość samochodów ma tu kilkanaście lat – najstarszy służy w Szymiszowie, ma ponad 50 lat, najnowsze, około trzyletnie, auto jeździ w Kadłubie.

 

W Toszku także żadne z siedmiu aut nie jest ubezpieczone. Jak podaje sekretarz gminy, Dominika Gmińska, samorządu nie stać na taki wydatek. Maszyny z Toszka mają już swoje lata: najmłodszy ford ma 15 lat, a większość powstała przed rokiem 1990.

 

W Izbicku jest siedem wozów bojowych w jednostkach, z tego dwa praktycznie nowe, zakupione w 2011 i 2012 roku, żaden nie jest ubezpieczony.

 

- W przypadku nowych samochodów budżet nie pozwala na taki wydatek - tłumaczy Beata Niepala z izbickiego urzędu gminy. - Jeżeli chodzi o stare samochody, jak mówią sami strażacy, to się po prostu nie opłaca. Kierowcy również nie posiadają indywidualnych ubezpieczeń - takie praktyki stosuje się w PSP - podsumowuje Niepala.

 

Częściowo...

 

Swoje wozy strażackie ubezpiecza gmina Kolonowskie, ale nie wszystkie. Z siedmiu aut AC posiadają cztery - wyprodukowane po 2006 roku. Pozostałe trzy powstały przed 1990 rokiem.

 

- Ubezpieczenie AC opłacane jest w przypadku nowszych pojazdów, gdzie jesteśmy w stanie w miarę precyzyjnie określić wartość - informuje wiceburmistrz Konrad Wacławczyk. - Łączne koszty ubezpieczenia dla wszystkich pojazdów to ok. 13 300 zł.

 

Gmina Zawadzkie finansuje autocasco większości swoich pojazdów pożarniczych: z 9 aut AC posiada 7. Roczna suma ubezpieczenia wozów z AC to 15 457 zł.

 

Gmina Leśnica spośród dwunastu posiadanych aut ubezpieczyła trzy - najnowsze, wyprodukowane po 2003 roku. Roczne koszty AC tutaj to niespełna 10 tysięcy złotych.

 

Podobna praktyka, jak w gminach Kolonowskie, Zawadzkie i Leśnica, została przyjęta w Państwowej Straży Pożarnej w Strzelcach Opolskich. Z dziewięciu pojazdów będących na stanie jednostki, cztery są ubezpieczone dodatkowym AC. Jak podje Piotr Zdziechowski, rzecznik PSP Strzelce Opolskie, ubezpieczenie ma tak zwany samochód pierwszowyjazdowy, scania z 2010 roku, auta zakupione ze środków unijnych oraz dwa inne z nowszych pojazdów. Łącza kwota ubezpieczenia to około 8 tysięcy złotych. Poza tym kierowcy mają dodatkowe dobrowolne ubezpieczenia od szkód, jakie mogą wyrządzić zarówno na samochodach, jak i pozostałym sprzęcie.

 

Dla wszystkich!

 

Jako jedyna gmina autocasco wszystkim swoim pojazdom opłaca Ujazd. Kosztuje to rocznie niespełna 12 tysięcy złotych. W tej gminie znajduje się najnowszy w skali powiatu tabor ratowniczy. Najstarszy pojazd wyprodukowano w 1998 roku. Jak podaje Irena Tiszbierek, gmina Ujazd wychodzi z założenia, że strażacy są ochotnikami, społecznie narażają swoje życie i zdrowie, nie mogą więc dodatkowo być obciążani odpowiedzialnością za sprzęt.

 

Z jednej strony - ubezpieczenia autocasco są drogie. Z drugiej strony - może lepiej wydać nawet kilkanaście tysięcy złotych na rok, niż pozostać bez sprzętu, bo miliona na nowy wóz bojowy chyba nikt szybko nie nazbiera...

 

Martyna Mirek

 

 

 

Odpowiedz