By się kobiecie nie nudziło...

By się kobiecie nie nudziło...

Artykuły : 
Numer wydania: 

Świnki ze słomy, krecik z worka na śmieci, wypchane sianem ubrania i głowy z dyni - mieszkańcy Staniszcz Wielkich pięknie udekorowali trasę przejazdu dożynkowego korowodu. Na płotach zawisły bukiety kwiatów i kolby kukurydzy. Po raz pierwszy pochód dożynkowy szedł ulicą 1 Maja, bo i też po raz pierwszy dożynki zamiast na boisku, odbywały się na przystani kajakowej Amazonka. Gotowe zaplecze gastronomiczne i sanitarne, parkingi, stojący tam na stałe duży namiot, to wszystko sprawiło, że organizacja imprezy była znacznie ułatwiona.

 

- Jesteśmy wdzięczni właścicielom przystani, państwu Ziaja, za pomoc w organizacji dożynek - mówił sołtys, Piotr Prus. - Dziękuję wszystkim, którzy pomogli: paniom, które plotły koronę, osobom zaangażowanym w korowód, wydającym kawę i ciasto, nie sposób wszystkich wymienić...

 

Przygotowanie żniwnioka jest nie lada wyzwaniem dla całej społeczności. Swoje korony dożynkowe przygotowała każda z wiosek w gminie, niosły je panie w strojach ludowych. Były udekorowane pojazdy. Zgodnie z gminną tradycją, wjazdy do miejscowości, gdzie odbywają się dożynki, dekorują mieszkańcy sąsiednich wiosek. W tym roku Staniszcze Małe podrzuciły Wielkim trzy świnie. Pojawiły się one już w piątek, 7 września, na przeciwko posesji sołtysa, który mieszka na granicy miejscowości. W dniu dożynek żona sołtysa dokarmiła je jabłkami. Gdyby owoce położono wcześniej, zjadłyby je dziki.

 

Starostami dożynek zostali Helena i Jerzy Ziaja. Małżeństwo prowadzi gospodarstwo od 55 lat. Już sześć razy byli starostami dożynek parafialnych, ale gminnych po raz pierwszy.

 

- Praktykujemy stary typ gospodarowania: uprawiamy pola, mamy łąki, hodujemy krowy, świnie, kury wszystko na potrzeby własne - wyjaśnia pan Jerzy. - Z tego nie ma dochodów - dodaje.

 

- Kiedyś mąż chodził do pracy w hucie, kobiecie, żeby się nie nudziła, przypadało zajmowanie się gospodarstwem - mówi z przymrużeniem oka pani Helena. - Prowadzenie gospodarstwa to dużo pracy. Mamy też swoje problemy, głównie ze szkodami łowieckimi.

 

Gospodarstwo państwa Ziaja słynie z pysznych domowych wyrobów: leberwuschtu, czyli wątrobinaki, oraz znakomitych serów. Obecnie starostowie pałeczkę przekazali młodym, którzy stawiają na turystykę, ale państwo Helena i Jerzy nadal czynnie angażują się w życie gospodarstwa.

 

Na dożynkach zebranych powitał burmistrz, Norbert Koston.

 

- Udało się w tym trudnym roku, z tegorocznej produkcji upiec ten symboliczny bochen chleba - mówił do zebranych. - Bez tego chleba nie możemy sobie wyobrazić życia. Nie marnujmy go, a szanujmy, bo niektórzy nie mają go wcale. Mam nadzieję, że uda mi się go uczciwie podzielić pomiędzy zebranych.

 

Burmistrz z koszem pełnym kawałków chleba chodził nie tylko pod namiotem biesiadnym, ale po całym terenie dożynkowym, ostatnie osoby jadły okruszki, ale każdy, kto zajrzał do koszyka, mógł skosztować efektów tegorocznej pracy. Dla gości przygotowano 11 blach kołocza i wiele litrów kawy, którymi można się było częstować za darmo. Program imprezy obejmował zarówno występy rodzimych zespołów, jak i zaproszonych gwiazd. Na dożynki przybyły tłumy. To była naprawdę wspaniała impreza.

 

MM

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Przybywa nam mieszkańców
Robótki ręczne
Wakacje już za 10 miesięcy!
Zguby

Odpowiedz